Bianko, moim zdaniem zjadanie dodatkowych dawek błonnika, poza tym który naturalnie znajduje się w pokarmach, nie jest ani korzystne, ani potrzebne. Jedząc pełnowartościowy pokarm, w tym surowe owoce i ewentualnie niektóre warzywa, zjadamy tyle błonnika ile nam potrzeba, bo wcale nie potrzeba go ani trochę więcej. Mit błonnika jest szeroko rozpowszechniony w społeczeństwie ale nie ma żadnego uzasadnienia. Takie składniki koktajlu jak łupiny nasion słonecznika i łupiny nasion dyni nie są naturalnym pokarmem ludzi i zawsze są instynktownie odrzucane. Jeśli jakiś produkt wymaga zmielenia w młynku lub blenderze by dało się go zjeść, to zawsze należy się mu dokładniej przyjrzeć. Mechaniczne drażnienie jelit przez twarde łupiny oraz ogólny nadmiar błonnnika nie jest zdrowe i zawsze prowadzi ich uszkodzenia oraz przerostu flory bakteryjnej, którą odżywia. Wbrew mitom ludzie nie są w stanie wchłaniać z jelita grubego znaczących ilości witamin i tłuszczów produkowanych tam przez bakterie z celulozy, czego dowodem jest duża ich zawartość w odchodach ludzi zajadających się błonnikiem. Fermentacja bakteryjna celulozy miałaby sens u ludzi gdyby zachodziła w żołądku, jak u przeżuwaczy, tymczasem nawet u trawożerców pozostałości nieprzerobionego w żołądku błonnika są wydalane jako kał.
Ja, zamiast wydziwiać z takim koktajlem rano, zwyczajnie zjadłabym te owoce, trochę łuskanego słonecznika i pestki dyni też można wziąć na zagrychę, a parę odmoczonych orzechów również nie zaszkodzi (pan Słonecki nie widzi wprawdzie niczego złego w jedzeniu świeżych orzechów, ale ja owszem). No i osobiście nie preferuję śniadań węglowodanowych, raczej wolę białkowo-tłuszczowe. Przygotowanie na śniadanie np. jajek moim zdaniem jest szybsze niż takiego koktajlu, a po nich przynajmniej nie jestem za chwilę znów głodna, jak po owocach zjedzonych rano. W ogóle to nie sądzę, że jedzenie węglowodanów z samego rana to dobry pomysł. W nocy zwykle wątroba produkuje sporo cukru i we krwi ma się go dosyć (dobrze jest sobie go zmierzyć na czczo, by wiedzieć na czym się stoi), więc dodatkowa dawka węgli wyzwala szybką reakcję insulinową, a ta pociąga za sobą znów wilczy głód za chwilę.