Zatrucia, ciała obce w żołądku i jelitach u kotów
Terhie, cieszę się że Cirdankowi się poprawia i mam nadzieję, że wyjdzie z tego całkim bez szwanku. Odnośnie tego nieświeżego mięsa, to moim zdaniem raczej nie samo mięso może być przyczyną zatrucia, nawet jeśli jest już nieco przeleżałe. Bardziej skłaniałabym się ku jakiejś chemii, którą być może potraktowano to mięso w celu jego "odświeżenia". A jak wiadomo panie w sklepach miewają fantazję ułańską i potrafią użyć do tego celu bardzo niesympatycznych detergentów.
Ale nadal jest możliwość, że to jednak woda z doniczki była przyczyną zatrucia. Albo woda plus mięso, kto wie.
Jeśli drugi kot zaczyna mieć problemy z sikaniem, to może być rezulatem stresu, który przeżył w związku z chorobą swego kompana i nerwową atmosferą w domu. Zapewne udzielił mu się też twój stres, który miałaś podczas całej sytuacji. Spróbuj go na razie jakoś wyciszyć, dopieścić i odstresować. Sihayowe herbatki ziołowe jako dodatkowe nawadnianie też zapewne byłyby dobrym rozwiązaniem na teraz. Możliwe, że chłopak ze stresu nabawił się zapalenia pęcherza.
Ale nadal jest możliwość, że to jednak woda z doniczki była przyczyną zatrucia. Albo woda plus mięso, kto wie.
Jeśli drugi kot zaczyna mieć problemy z sikaniem, to może być rezulatem stresu, który przeżył w związku z chorobą swego kompana i nerwową atmosferą w domu. Zapewne udzielił mu się też twój stres, który miałaś podczas całej sytuacji. Spróbuj go na razie jakoś wyciszyć, dopieścić i odstresować. Sihayowe herbatki ziołowe jako dodatkowe nawadnianie też zapewne byłyby dobrym rozwiązaniem na teraz. Możliwe, że chłopak ze stresu nabawił się zapalenia pęcherza.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Wczoraj wieczorem zrobiliśmy badanie krwi i wszystko jest w normie :)
Tylko te eozynofile podwyższone. Tak się zastanawiam, czy to jednak nie alergia jakaś, bo on od czasu do czasu drapie sobie uszka. I od czasu do czasu pojawia mu się "koci trądzik" na brodzie. I od czasu do do czasu ma nadwrażliwe tylne łapki (jak dotknąć, to piszczy i ucieka).
W każdym razie wyszedł z tego zatrucia, i bardzo mi ulżyło, że nie ma trwałych uszkodzeń.
Dziewczyny, BARDZO Wam dziękuję za pomoc.
Tylko te eozynofile podwyższone. Tak się zastanawiam, czy to jednak nie alergia jakaś, bo on od czasu do czasu drapie sobie uszka. I od czasu do czasu pojawia mu się "koci trądzik" na brodzie. I od czasu do do czasu ma nadwrażliwe tylne łapki (jak dotknąć, to piszczy i ucieka).
W każdym razie wyszedł z tego zatrucia, i bardzo mi ulżyło, że nie ma trwałych uszkodzeń.
Dziewczyny, BARDZO Wam dziękuję za pomoc.
No to teraz u nas :( Mały tymczas Tytoń (3 miesiące). Wczoraj po pracy przychodzę, a tu paw. Jeden z jedzenia, jeden ze śliny. Mały marudził z jedzeniem (chodził i zakopywał to mięso, ale też dawałam mu inne rzeczy jak nie chciał). Zreszta moje na nową mieszankę też marudzą. Kupiłam ostatnio im puszki Grau i dodałam na barfa "wisienkę". Wieczór wcześniej też tyle o ile jadł. No i wczoraj po powrocie z pracy te dwa pawie, po południu juz przy mnie dwa razy krótki płacz i paw (z czego jeden po wodzie z probiotykiem). Pojechaliśmy koło 20 do naszej wet. Tam obsłuchany i obmacany, temperatura 39,2 (ale był wściekły za sam fakt włożenia do kontenera). Dostał przeciwbólowe i coś na brzuszek (chyba ranigast). W domu miałam dac czystego kurczaczka. Nie chciał jeść. Po półtorej godzinie od wizyty znowu paw ze śliną, koło północy jeszcze raz. W nocy spał, rano przyszedł na mizianki, mruczał, trochę się bawił. Potem znowu pisk i mały slinowy paw. Teraz ponoć znowu dwa razy paw (ponoć piszczał przy ponoszeniu trochę, ja jestem w pracy). Chyba się zwolnię wcześniej i podjadę z nim znowu do weta. Czy to mozliwe, że moje dwa dorosłe są bardziej odporne i im nic nie jest, a ten mały zatruł się mięsem?
Dostał kroplówkę, przeciwymiotne i antybiotyk. Siły ma całkiem sporo bo tak jak mnie pogryzł i podrapał i wyl w samochodzie, to nikt by nie powiedzial, że mu coś jest. I normalnie się też bawił. Teraz dieta, jak tylko będzie chcial jeść. Najpierw moje będą testować czyste mięsko, a później jak one nie zakopią, to maluch będzie dostawać.
Był raz szczepiony. U mnie jest od 10 czerwca. Ma kontakt z moimi kotami, niedawno przyniosłam do domu malucha, ale maluch zdrowy i odseparowany (i tam gdzie był nie bylo pp).
Był raz szczepiony. U mnie jest od 10 czerwca. Ma kontakt z moimi kotami, niedawno przyniosłam do domu malucha, ale maluch zdrowy i odseparowany (i tam gdzie był nie bylo pp).
-
psy-i-koty
- Posty: 809
- Rejestracja: 2014-02-11, 18:31
- Lokalizacja: Przemyśl
Jak wywołać u kota wymioty?
kochani, jak wywołać wymioty u kota na którego nie działają farmaceutyki podane przez lekarza.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez psy-i-koty, łącznie zmieniany 1 raz.
-
psy-i-koty
- Posty: 809
- Rejestracja: 2014-02-11, 18:31
- Lokalizacja: Przemyśl
-
psy-i-koty
- Posty: 809
- Rejestracja: 2014-02-11, 18:31
- Lokalizacja: Przemyśl
on tego też nigdy u kota nie robił, ma się z kimś konsultować. generalnie kot ma w tyłku wszelkie próby wywołania wymiotów. Jest w dobrym stanie bo nawodniony i nakarmiony kroplówkami ale nie je i nie pije bo na zdjęciu jak byk jest coś dużego i małego w żołądku. Zostaje nam RTG z kontrastem i cięcie żołądka, a to nie jest takie hop siup, o kosztach nie mówię bo chce mi się płakać.
Hm...lepiej sie jednak naszykuj na te koszta....
Jeśli kot tego nie zwymiotował od kilku dni, to chyba mała szansa.
Wodę utlenioną "mój" wet, bardziej doświadczony, zalecił z ogromna pewnością siebie, więc musi ją stosować rutynowo.
Drugi młodszy jego kolega, jak drugi raz dzwoniłam bo zapomniałam ile się daje (po jakimś czasie, ale tej samej kotce) to szukał w jakiejś książce, więc to musi być znany sposób.
Ja kiedyś u kociaka wywołałam wymioty zwykłą wodą (upadla mi moja tabletka i połknął), ale dałam chyba ze 100 ml kociakowi 2-miesięcznemu, więc ogromną ilość....(to był psychotrop, więc musialam mu to wrócić szybko)
Jeśli kot tego nie zwymiotował od kilku dni, to chyba mała szansa.
Wodę utlenioną "mój" wet, bardziej doświadczony, zalecił z ogromna pewnością siebie, więc musi ją stosować rutynowo.
Drugi młodszy jego kolega, jak drugi raz dzwoniłam bo zapomniałam ile się daje (po jakimś czasie, ale tej samej kotce) to szukał w jakiejś książce, więc to musi być znany sposób.
Ja kiedyś u kociaka wywołałam wymioty zwykłą wodą (upadla mi moja tabletka i połknął), ale dałam chyba ze 100 ml kociakowi 2-miesięcznemu, więc ogromną ilość....(to był psychotrop, więc musialam mu to wrócić szybko)
-
psy-i-koty
- Posty: 809
- Rejestracja: 2014-02-11, 18:31
- Lokalizacja: Przemyśl
