Jak to dobrze, że jestem w wątku o wszystkim i o niczym
Popierdółki o wszystkim i o niczym
Dzięki, ale one moje pomysły na chłodzenie mają w nosie. Próbowałam im wystawiać leżanki zwilżone chłodną wodą, przechłodzone w lodówce, zmrożone w zamrażarce itd. Zawsze patrzą na mnie jak na wariatkę i uskuteczniają swoje, ich zdaniem lepsze sposoby na chłodzenie się. Ale na szczęście wydaje mi się, że dla nich męczący jest tylko ten szok przy pierwszej fali upałów. Teraz Aurelka zdaje się nie zauważać już, że jest gorąco. Futro przestała zrzucać, a do letniego mu daleko. A najbardziej lubi się przytulać jak jesteśmy obie przykryte - krzyczy na mnie rano, że mam się przykryć i wpuścić ją pod "kocyk". Ja się gotuję, a ona jest przeszczęśliwa. Tuli wygolenie podwozia bardzo pomogło, ale teraz znów przeszkadza jej wielkie brzuszysko. Ledwo sięga, żeby umyć sobie tylne łapy, a co dopiero pupę... a w związku z tym, że muszę jej dodawać teraz warzywa do jedzenia to kupy robi brudzące. Musiałam powykładać kanapę i pufy starymi prześcieradłami, bo jaśnie pani zawsze po wyjściu z kuwety musi sobie posiedzieć na salonach i wszystko mam obsr... zabrudzone.
Jak to dobrze, że jestem w wątku o wszystkim i o niczym
Jak to dobrze, że jestem w wątku o wszystkim i o niczym
-
psy-i-koty
- Posty: 809
- Rejestracja: 2014-02-11, 18:31
- Lokalizacja: Przemyśl
dobra, może ktoś ma pomysł jak oduczyć kota, że jestem jego służącą.
Po operacji hrabia miał jeść mało ale często, więc latałam za nim z miseczką. Jadł na drapaku, na podłodze, na stole, na sofie po drzemce. Teraz już wydobrzał, ale do miski nie zejdzie. Ale jak mu służba pod nos podstawi na drapak to zje...
Po operacji hrabia miał jeść mało ale często, więc latałam za nim z miseczką. Jadł na drapaku, na podłodze, na stole, na sofie po drzemce. Teraz już wydobrzał, ale do miski nie zejdzie. Ale jak mu służba pod nos podstawi na drapak to zje...
- ciocia_mlotek
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
-
psy-i-koty
- Posty: 809
- Rejestracja: 2014-02-11, 18:31
- Lokalizacja: Przemyśl
-
psy-i-koty
- Posty: 809
- Rejestracja: 2014-02-11, 18:31
- Lokalizacja: Przemyśl
-
psy-i-koty
- Posty: 809
- Rejestracja: 2014-02-11, 18:31
- Lokalizacja: Przemyśl
No ale to jest takie w gruncie rzeczy normalne. Jak nie mam ochoty to mnie mąż nie miętosi i nie całuje na siłę, tak samo jak kot nie ma na to ochoty, to ja kota nie zmuszam. No dobra, czasem trochę zmuszampsy-i-koty pisze:Głaskanie kotów odbywa się wtedy tylko kiedy koty sobie zażyczą.
-
psy-i-koty
- Posty: 809
- Rejestracja: 2014-02-11, 18:31
- Lokalizacja: Przemyśl
A ja najpierw miałam psy i byłam przyzwyczajona do tego, że gniotę je wtedy kiedy mam potrzebę je ukochać.
a potem musiałam się nauczyć, że koteczki inaczej działają. Ja mam koty mało towarzyskie więc głaskanie kota jakiegokolwiek odbywa się raz dziennie. A siedzenie na kolanach lub spanie obok mnie to już jest święto, które ma miejsce raz na sto lat. 
Moje Ragi też się dają, jak muszą
ale widzę, gdy im się to nie podoba i staram się to respektować. Teraz jest mi ciężko się przestawić, bo Tula, która zwykle 90% spędzanego z nami czasu przebywała u nas na rękach, noszona jak dziecko, całowana i tarmoszona - teraz trzyma wszystkich na dystans. Jest bardzo skoncentrowana na sobie i nie interesuje jej niańczenie Aurelki, czy nas
i dobrze, cieszę się. Tylko jesteśmy wszyscy strasznie niedopieszczeni - jeśli ją głaszczemy, to wyciągniętą ręką, a nie całym ciałem jak do tej pory, a branie na ręce, które wcześniej było podstawą pieszczot, to teraz jest koniec świata. Aurelka już nawet nie próbuje uwalać się na niej dupcią w nadziei na jakieś mycie czy całusy. Jest mi trochę dziwnie, ale rozumiem, że odmienny stan to odmienne potrzeby i priorytety, więc choć aż mnie czasem skręca, żeby wziąć Tulę na ręce i wycałować jak zwykle - szanuję to, że ona teraz tego nie chce. Zamiast tego głaszczę i całuję brzuch, który mi wystawia
to też jest miłe, bo jak tak potrzymam dłużej rękę na brzuchu, to po pewnym czasie czuję już delikatne ruchy kociąt.
Ale jest też i miła odmiana - dosyć niedotykalska Aurelka teraz non stop siedzi nam na głowach i ciągle zaczepia łapką albo trąca główką, żeby ją przytulać i głaskać
(Ależ ja kocham te moje koty... mogłabym pisać o nich w nieskończoność, nawet jeśli nikt tego nie czyta
)
Ale jest też i miła odmiana - dosyć niedotykalska Aurelka teraz non stop siedzi nam na głowach i ciągle zaczepia łapką albo trąca główką, żeby ją przytulać i głaskać
(Ależ ja kocham te moje koty... mogłabym pisać o nich w nieskończoność, nawet jeśli nikt tego nie czyta
-
psy-i-koty
- Posty: 809
- Rejestracja: 2014-02-11, 18:31
- Lokalizacja: Przemyśl
ja czytam i zazdraszczam do wypęku
i kotów, które można nosić i tulić oraz tych kociaczków w brzuszku też zazdraszczam.
Moje koty nie lubią noszenia, pieszczot nie w porę. Brytyjczyk gryzie i drapie, ragdoll się spłaszcza i oddala się wężowym ruchem, Agrafka drze mordę jak obcierana ze skóry, kiedy tylko coś jest nie po jej myśli.
Moje koty nie lubią noszenia, pieszczot nie w porę. Brytyjczyk gryzie i drapie, ragdoll się spłaszcza i oddala się wężowym ruchem, Agrafka drze mordę jak obcierana ze skóry, kiedy tylko coś jest nie po jej myśli.
-
Snedronningen
- Posty: 2811
- Rejestracja: 2013-06-03, 09:46

