Od miesiąca trzyletni Benek
ma nowego, dwuletniego kolegę Teofila
Na początku było dużo strachu z jednej strony i jeszcze więcej zazdrości z drugiej. a teraz - rzadko, bo rzadko, ale zdarzają się jednak takie obrazki
I teraz tak: osobnik mniejszy jeszcze czasem przed większym ucieka, czasem prycha a większy jest raczej życzliwie zainteresowany, choć górna warga mu czasem lata, nie da się ukryć.
Ale dziś byłam świadkiem takiej sytuacji. Teo ucieka przed Benkiem, ale nie w popłochu tylko tak jakby na wszelki wypadek, pies dobiega do kota, kot nic a pies go cabas zębami. Spokojnie, rozlewu krwi nie było. Benek nawet nie warknął ani w ogóle nie wyglądał na zdenerwowanego. Jak się później nad tym zastanowiłam, to wyglądało raczej na próbę ustalenia hierarchii w stadzie. Ale zanim zaczęłam myśleć, to profilaktycznie wysłałam dużego na karnego jeżyka.
No i teraz pytanie do Was: czy powinnam się wtrącać czy to rzeczywiście ustalanie hierarchii i mam chłopaków zostawić w spokoju. Nie chciałabym zaszkodzić, ale rozumiecie, że mnie, ludziowi, te zęby nie bardzo się podobają... A nawet bardzo się nie podobają...