Może tak pi razy drzwi uda się coś ustalić
Warzywa i inne produkty roślinne
Załóżmy, że susz ogólnie ma 10% wilgotności (granica błędu +/- 2%). Ile wody należy dodać aby osiągnąć taką wilgotność jaka jest w świeżych warzywach, z którą też bywa różnie?
Może tak pi razy drzwi uda się coś ustalić
. Wydaje mi się też, że nie ma co się przejmować i wyliczać co do ml, w końcu ew. nadmiar wody w BARFie nie jest tragedią.
Może tak pi razy drzwi uda się coś ustalić
Dokładnie, tym bardziej, że mi wilgotność mieszanki najczęściej wychodzi na poziomie 72-73%, więc każde in plus mnie radujeSihaya pisze: Wydaje mi się też, że nie ma co się przejmować i wyliczać co do ml, w końcu ew. nadmiar wody w BARFie nie jest tragedią.
Zaleję, poczekam aż nasiąknie, a później odsączę i zważę. No i coś mi się wydaje, że będę musiała zmielić z częścią mięsa, tak jak Sandra, bo znając humory mojej panny- kawałki warzyw nie przejdą (susz mam w małych kosteczkach, nie płatkach).
Pies myśli: "Człowiek daje mi jedzenie, mieszkam w jego domu, mogę spać w jego łóżku - jest moim bogiem!"
Kot myśli: "Człowiek daje mi jedzenie, mieszka w moim domu, może spać w moim łóżku- jestem jego bogiem!"..
Kot myśli: "Człowiek daje mi jedzenie, mieszka w moim domu, może spać w moim łóżku- jestem jego bogiem!"..
Tak, mielenie nasiąkniętego suszu wraz z mięskiem, czy podrobami jest dobrym rozwiązaniem. Jak warzywa są dobrze wysuszone, powinny też ładnie zmielić się w młynku
.
Neris, zapomniałam Cię jeszcze zapytać... skoro teraz jest dostatek świeżych warzyw, to czemu z nich nie skorzystasz? Susz warto zostawić na czas kryzysu świeżonek.
Neris, zapomniałam Cię jeszcze zapytać... skoro teraz jest dostatek świeżych warzyw, to czemu z nich nie skorzystasz? Susz warto zostawić na czas kryzysu świeżonek.
Masz rację, nie pomyślałam o tym. W ogóle zawsze tak koncentruję się na poszukiwaniu mięska (bo wyboru wielkiego u siebie nie mam), że z warzywami w barfie ciągle mi jakoś nie po drodze. Stale o nich nie pamiętam i najczęściej tuż przed porcjowaniem mieszanek przypomina mi się, że znowu zapomniałam kupić chociażby głupią marchewkęSihaya pisze: skoro teraz jest dostatek świeżych warzyw, to czemu z nich nie skorzystasz? Susz warto zostawić na czas kryzysu świeżonek.
Pies myśli: "Człowiek daje mi jedzenie, mieszkam w jego domu, mogę spać w jego łóżku - jest moim bogiem!"
Kot myśli: "Człowiek daje mi jedzenie, mieszka w moim domu, może spać w moim łóżku- jestem jego bogiem!"..
Kot myśli: "Człowiek daje mi jedzenie, mieszka w moim domu, może spać w moim łóżku- jestem jego bogiem!"..
Ja miałam podobny problem
. Dlatego są takie dni, które poświęcam na samą obróbkę warzyw. Kupuję wtedy różne różności: marchew, cukinię, brokuły, szpinak, dynię, buraki, ogórki itd. Myję, obieram, siekam, miksuję, mielę w blenderze, następnie porcjuję w niewielkie paczuszki 20-50 g pojedyńczo warzywka albo mixy warzywne pomieszane różnorako wedle uznania i gustu kociego. Tak przygotowane paczuszki mrożę i przechowuję. Jak przychodzi dzień obróbki mięsnej, to poza zakupami & mieleniem mięsiwa nie zawracam sobie już głowy zakupem warzyw i ich przygotowaniem, wyciągam gotowe paczuszki, rozmrażam i voila! :).
O...i ten pomysł od Sihaya zmałpuję, ale będę musiała zakupić kolejną zamrażarkę, albo lepiej się zorganizować w szufladach.Sihaya pisze:następnie porcjuję w niewielkie paczuszki 20-50 g pojedyńczo warzywka albo mixy warzywne pomieszane różnorako wedle uznania i gustu kociego. Tak przygotowane paczuszki mrożę i przechowuję.
- koniczynka
- Moderator
- Posty: 887
- Rejestracja: 2011-09-15, 20:09
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt:
Ja mam w planach założenie małego "ogrodu" ziołowo-owocowo-warzywnego na balkonie, aczkolwiek ogrodniczka ze mnie żadna i jak zaczęłam czytać o tych ziemiach, donicach, porach sadzenia i zbioru to lekkie przerażenie mnie dopadło i entuzjazm opadł :P Dla kociambra też się znajdzie miejsce na parę sadzonek jak dojdzie co do czego :D
I takie surowe warzywka? Bylam przekonana, ze chodzi o gotowane...Sihaya pisze:(...)Kupuję wtedy różne różności: marchew, cukinię, brokuły, szpinak, dynię, buraki, ogórki itd. Myję, obieram, siekam, miksuję, mielę w blenderze, następnie porcjuję w niewielkie paczuszki 20-50 g pojedyńczo warzywka albo mixy warzywne pomieszane różnorako wedle uznania i gustu kociego. Tak przygotowane paczuszki mrożę i przechowuję. Jak przychodzi dzień obróbki mięsnej, to poza zakupami & mieleniem mięsiwa nie zawracam sobie już głowy zakupem warzyw i ich przygotowaniem, wyciągam gotowe paczuszki, rozmrażam i voila! :).
I takie paczuszki rozmrażasz i potem mrozisz raz jeszcze z porcyją zasuplemenconego mięsiwa?
U nas w ogródku akurat sezon ogórkowo-cukiniowo-marchewkowy...
"Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?"
Mark Twain
Mark Twain
- koniczynka
- Moderator
- Posty: 887
- Rejestracja: 2011-09-15, 20:09
- Lokalizacja: Wrocław
- Kontakt:
Z tego, co wnioskuje na podstawie informacji, które doczytałam, to kotom fruktoza szkodzi, a chyba wszystkie owoce ja zawieraja...?
Ale ktoś mądrzejszy zapewne zaraz coś konstruktywnego powie...
Ale ktoś mądrzejszy zapewne zaraz coś konstruktywnego powie...
"Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?"
Mark Twain
Mark Twain
To jest fajne rozwiązanie, ale w przypadkach niektórych kotów (np. mojegoSihaya pisze:Dlatego są takie dni, które poświęcam na samą obróbkę warzyw. Kupuję wtedy różne różności: marchew, cukinię, brokuły, szpinak, dynię, buraki, ogórki itd. Myję, obieram, siekam, miksuję, mielę w blenderze, następnie porcjuję w niewielkie paczuszki 20-50 g pojedyńczo warzywka albo mixy warzywne pomieszane różnorako wedle uznania i gustu kociego.
Meri pisze:A co z owocami? (...)?
Tak, dagnes o tym pisała:Panterowo pisze:Z tego, co wnioskuje na podstawie informacji, które doczytałam, to kotom fruktoza szkodzi, a chyba wszystkie owoce ja zawieraja...?Ale ktoś mądrzejszy zapewne zaraz coś konstruktywnego powie...
dagnes pisze: Owoce zawierają cukier, który kotom bardzo szkodzi, w tym fruktozę - dla nich nieprzyswajalną, która "osładza" im mocz.
dagnes pisze:(...) koty nie posiadają w wątrobie enzymu fruktokinaza. Fruktoza wydalana jest przez koty z moczem (fruktozuria), co może mieć znamienne konsekwencje (rozwój bakterii w układzie moczowym)
Pies myśli: "Człowiek daje mi jedzenie, mieszkam w jego domu, mogę spać w jego łóżku - jest moim bogiem!"
Kot myśli: "Człowiek daje mi jedzenie, mieszka w moim domu, może spać w moim łóżku- jestem jego bogiem!"..
Kot myśli: "Człowiek daje mi jedzenie, mieszka w moim domu, może spać w moim łóżku- jestem jego bogiem!"..
Najbardziej neutralne w smaku są cukinia, dynia i ogórek w zależności od gatunku. U nas jedna zawodniczka - Gambalaya, sama podjadała cukinię pokrojoną w kostkę, a właściwie podkrada ją z naszej miski
, mam też wielbicieli buraczków i wszelkich potraw z ich dodatkiem, jeśli tylko nie zawierają czosnku i innych ostrych przypraw. Musisz popróbować
.
