Dopiero co narzekałam na niestrawność...,a dzisiaj zapodałm sobie własnoręcznie udziergany stek-antrykot, który UWAGA; sezonował 10 dni !!!
Podsuszone brzegi musiałam ściąć, ale koty prawie się o nie pobiły
Stek popieprzony i posmarowany smalcem z gęsi, opiekłam na ostrym ogniu na patelni grillowej b. krótko.
Już na talerzu strużynki masła +sól.
Podawałam z warzywami krojonymi w słupki/paski z woka (marchew, pietruszka, seler, por, sałata pekińska, pieczarka) z sosem (mieszanka sojowych jasny+ciemny, sos ostrygowy, olej sezamowy + odrobinę maki ziemniaczanej +sporo wody +pieprz). Jeszcze gorące warzywa zalane tą mieszanina.
Wyszło doskonale...., ale znów byłam
głodna 
więc nie jestem miarodajna w ocenie.
Mięso w smaku zupełnie inne niż takie świeżo za nabyte. Polecam.
Teraz będzie trudniej sezonować bo temperatura za bardzo spadła
