W kwestii tego, czy odstawić suche - ja uważam, że dobrze robisz, odstawiając. W kwestii strajków kocich - uważaj, kot to specjalista manipulacji człowiekiem. Nie wiem, czy to Twój pierwszy kot, czy masz doświadczenie, ale jeśli pierwszy, przyjmij, że to, co robi z Tobą pies, to żłobek - kot pokaże Ci, co to doktorat na trudnym kierunku studiów
Więc oczywiście jakieś kocie preferencje trzeba mieć na uwadze, w końcu nasze koteczki kochamy, ale zdrowy rozsądek też się przyda.
Jest niestety możliwe, że Twoja kotka (jako raczej mniejszość) nie zechce jeść przeleżałego mięska, ale kieruj się swoim wyczuciem świeżości, a nie kocim - bo szybko okaże się, że będziesz musiała dawać łyżeczkę co pół godziny, zawsze świeżutką:)
Ja też zaobserwowałam nieraz, że kot twierdzący, że jedzenie jest stare, po podaniu nowego, zabierał się za to niedobre. Myślę, że niektóre koty chcą mieć pewność, że w misce zawsze coś jest i zostawiają "na potem", czekając na nowe, przynajmniej póki głód nie przyciśnie zbyt mocno.
Spróbuj może zrobić coś takiego, jeśli masz wątpliwości co do czasu trzymania mięsa w temp. pokojowej - część przygotowanej mieszanki zapakuj w porcje do podania na jeden raz już z odpowiednią ilością wody, i wychodząc do pracy, kładź do miseczki jedzenie rozmrożone "na teraz", a do drugiej całkiem zamrożone. Wtedy zanim się powoli rozmrozi, minie jakiś czas, i dłużej będzie świeże, a kot, jeśli będzie głodny, będzie zjadał z wierzchu powoli się odmrażające.
Warto jeszcze sprawdzić, czy takie zleżałe wg kota jedzenie nie nabierze smaku, jeśli pomiesza się je ponownie i doda odrobinę świeżej wody - taki zabieg nieraz pomaga (oczywiście nie chodzi o zepsute mięso, tylko przyschnięte)
Jeśli chodzi o tego indyka, być może jest zdrowszy, choć czy na pewno, czy to tylko reklama, kto wie? Też te indyki karmione są na farmie, też tną koszty. A z kolei karmienie tylko jednym rodzajem mięsa zaburzy dostawę mikropierwiastków - każde mięso jest trochę inne, i różnymi właśnie wyrównujemy pewne niedobory i nadmiary. Więc jednak z kurczaka nie rezygnuj, moim zdaniem, szczególnie że nie masz zbyt dużej różnorodności.
I co do toksyn w żołądkach - zalegają one (o ile są) w treści żołądka, a nie w mięśniu. Jeśli są w mięśniu, to są i w innych częściach zwierza. Najwięcej toksyn zgromadzi raczej wątroba i nerki, jako organy oczyszczające. Co w ogóle masz na myśli, pisząc o toksynach?
I czy uważasz, że nie dając wątroby jako "toksycznej", a dając za to syntetyczne witaminy, zapewnisz kotu lepsze zdrowie? Bo ja nie sądzę...