Odrobaczanie bywa śmiertelne w dwóch przypadkach:
1) kot tak mocno zarobaczony, że toksyny umierających robali go zabiją,
2) zbyt duża dawka środka nieadekwatna do wagi.
I nie ma tu znaczenia, czy środek odrobaczający jest naturalny, czy nie (nie myślcie, że ziołowe środki są nietoksyczne dla gospodarza - tak samo trują jak chemiczne i tylko kwestia dawki, żeby zabiło robale a nie kota czy psa).
Odnośnie skuteczności danego środka lub nie - jeśli dawka jest odpowiednia (nie za mała) i środek zaaplikowany zgodnie z zaleceniami producenta, to zadziała o ile pasożyty już nie są odporne na działanie danego środka - dlatego najlepiej unikać środków odrobaczających podawanych np. w schroniskach, bo tam nieraz robią takie numery, że podają np. milbemax tylko raz, co wybija postacie dorosłe, a jak za 2 tygodnie mamy nowe dorosłe to już nie i mnożą się bezkarnie dalej (a jak byk jest w ulotce, że trzeba powtórzyć, bo działa tylko na dorosłe glisty). Tak samo jeśli mamy np. nicienie płucne - normalnie profender podaje się tylko raz, ale przy wersji płucnej (której żadne badanie kału nie stwierdzi) trzeba podać drugą dawkę po 2 tygodniach (jest o tym nawet w ulotce).
Co do kaszlu: od nawet zwykłej glisty może być kaszel - nie mówiąc już o wersji płucnej. Jeśli chodzi o astmę to polecam lekturę tego:
http://www.medwet.pl/11-aktualnosci/344 ... ine-asthma - tam są wymienione inne przyczyny, które mogą powodować kaszel brany (nieraz nawet przez lekarzy) za astmę - wśród nich są właśnie pasożyty.
Odnośnie konsultacji: od tego jest lekarz, żeby ustalić przyczynę i ją wyeliminować o ile się da. My z moją wet podjęłyśmy decyzję o profenderze z racji kaszlu Nefi, po przeanalizowaniu różnych za i przeciw. Wcześniej dziewczyny miały Stronghold jak Susu glisty przyniosła z DT, a jeszcze wcześniej Malutka dostałą Advocate, bo wszystko wskazywało, że ma świerzbowca (dodatkowo oridermyl miała); w kwietniu wszystkie zaliczyły procox, bo Malutka mi po narkozie zrobiła podejrzanie rzadką kupę ze śluzem i kokcydia się znalazły. Wszystkie żyją choć generalnie to zdechlaki. Odrobaczamy "jak jest potrzeba", czyli cokolwiek wskazuje, że mogą robale być - moja wet dużo próbek różnych bada i mówi, że badanie kału to pokaże tylko niektóre pasożyty, rozmaz krwi też może coś pokazać, stan futra itd. - po prostu kompleksowo bada kota i wtedy oceniamy czy jest opcja robali, czy nie - dlaczego? Bo jak kot ma mocny organizm i odporność, to jedna glista go nie zabije (inaczej by koty dawno wyginęły), ale jak już zaczyna być widać po kocie, że coś nie tak, to znaczy, że trzeba mu się pomóc pozbyć dzikich lokatorów.