BARF dla ludzi?
- saphirith1987
- Moderator
- Posty: 464
- Rejestracja: 2014-02-28, 13:41
- Lokalizacja: Włocławek
Znam to... patrzą się na mnie, jak na jakiś wybryk natury, jak zaczynam wyliczać, czego nie jem. A jak mówię, że mnie brzuch boli po cieście, to kiwają mądrze głowami z minami "no tak to jest, jak człowiek je nienormalnie, to potem ma problemy"I że w ogóle to jakieś takie mimozy z nas
BTW. potwierdzam, że chlebek bananowo - kasztanowy jest PYSZNY
BTW2. jakby ktoś bardzo tęsknił za makaronem, to ostatnio odkryłam, że bezglutenowy kukurydziany z Biedronki smakuje tak samo dobrze, jak zwykły
taaa i to "co ja mam Ci zrobić, bo już nie nadążam czego nie jesz"
a w ogóle dziś robię gluten-test! na obiad lazania
trzymajcie kciuki, żebym przeżyła i nie jadła zbóż ze względu na to, że są niezdrowe (jak chipsy) a nie bo muszę
pomijając fakt, że kukurydza pewnie GMO...
a w ogóle dziś robię gluten-test! na obiad lazania
nie wierzcie saphirith!! jest ochydny!saphirith1987 pisze:bezglutenowy kukurydziany z Biedronki smakuje tak samo dobrze, jak zwykły
pomijając fakt, że kukurydza pewnie GMO...
powiem szczerze ze jak tylko tu wpadłam i zaczęłam czytac o barfie ( dla kotów) to od razu pomyslałam czy tak dbając o koty tak samo dbacie o siebie. Czy wyliczacie ile dziennie spozywacie białka i tłuszczu, czy są odpwiednie proporcje skldników mineralnych itd itp.
i co widzę......my sami jestesmy daleko w tyle bo mamy zachcianki ;)
i co widzę......my sami jestesmy daleko w tyle bo mamy zachcianki ;)
Wielu chyba bardziej dba o koty (i psy) niż o siebieBeataMach pisze:od razu pomyslałam czy tak dbając o koty tak samo dbacie o siebie
Niektórzy wyliczają, z różnych powodów. Jak już się człowiek przestawi na "normalne żarcie" i wyprostuje mu się smak oraz apetyt, to nie musi wyliczać białek, tłuszczu czy innych proporcji, bo je według potrzeb (które sygnalizuje mu organizm przy pomocy apetytu).BeataMach pisze:Czy wyliczacie ile dziennie spozywacie białka i tłuszczu, czy są odpwiednie proporcje skldników mineralnych itd itp.
Zachcianki najczęściej są spowodowane wypaczeniem smaku lub niedoborami. Wieloletnie jedzenie wbrew naturze niszczy umiejętność organizmu do prawidłowego sterowania apetytem (plus pojawiają się uzależnienia), a powstałe niedobory substancji odżywczych dają różne "chcice", bardzo często na coś niesprecyzowanego. A skoro nie wiadomo dokładnie na co ma się ochotę, to zwykle sięga się po coś, co zawsze "sprawiało przyjemność", czyli słodkie.BeataMach pisze:my sami jestesmy daleko w tyle bo mamy zachcianki
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
U nas posiłki dla ludzi , ze względu na nietypowy charakter pracy i bardzo nieregularny tryb życia , są przygotowywane hurtowo i zamrażane , podobnie jak barf dla zwierzaków . Suplementujemy posiłkując się suplementami z
Lilly's bar i Lunderlandu , kapsułkując mieszanki supli z podziałem ze względu na wiek stołowników . To od 2007 , wcześniej suplementy braliśmy z aptek, krew z gospodarczego uboju , zakładów zaopatrzenia przemysłu mięsnego i garmażeryjnego .
Główne posiłki to : mięso w sosach lub smażone z warzywami , ryby z warzywami i zupy , śniadania to często mielone surowe mięso z jajkiem przepiórczym w tym z ryby , do szkoły dzieciaki zabierają kanapki z różnymi pastami na bazie mięsa , warzyw i jaj na chlebie pieczonym w domu z mąki mielonej w domu . Staramy się kupować żyto z upraw odmian tradycyjnych . Te cztery kromki chleba to jedyne potrawy mączne w ciągu dnia . Tu jest duży problem z komponowaniem drugich śniadań do szkoły .Jak Wy to rozwiązujecie ?
Dodatkowo 4 pokolenia panów i jedna 13 letnia pływaczka jeżdżą na różne zawody podnosząc przed nimi kondycję w nast. sposób - na dwa tygodnie wcześniej wyżerają kotom barf , dosmaczając go pieprzem i szczypiorkiem . Podobno ta dieta najlepiej podnosi wydajność organizmu i masę mięśniową .
Nie mamy problemów zdrowotnych , jedynie trochę jest kłopotów z dziewczynką , ale ona urodziła się w 22 tygodniu , a i tak w porównaniu z rówieśnicami jest okazem zdrowia . Zwykłe infekcje lub grypy to u nas bardzo rzadkie przypadki . Problemy zdrowotne zazwyczaj występują po powrocie dzieci z kolonii i obozów - gdzie niestety jakość posiłków jest straszna , ale przecież nie będziemy izolować dzieci ,ze względu na ich nietolerancje pokarmowe od rówieśników .
Dwa razy w miesiącu w soboty bywamy z nimi nawet w Mc Donald's , żeby znały miejsca i menu ich rówieśników . To takie dni jedzenia " trutki na szczury " - jak to określają dzieciaki . Dodatkowo jest :pizza, chrupki, płatki na mleku kokosowym bo nie tolerują krowiego . A w niedzielę popijają siemię i łykają probiotyki . Z wiekiem coraz niechętnej uczestniczą w tym procederze , ale przy okazji bywamy w : muzeach , teatrze , kinie - cały dzień w mieście to i jemy na mieście . Dla bliźniaków do jeszcze wielka atrakcja .
Lilly's bar i Lunderlandu , kapsułkując mieszanki supli z podziałem ze względu na wiek stołowników . To od 2007 , wcześniej suplementy braliśmy z aptek, krew z gospodarczego uboju , zakładów zaopatrzenia przemysłu mięsnego i garmażeryjnego .
Główne posiłki to : mięso w sosach lub smażone z warzywami , ryby z warzywami i zupy , śniadania to często mielone surowe mięso z jajkiem przepiórczym w tym z ryby , do szkoły dzieciaki zabierają kanapki z różnymi pastami na bazie mięsa , warzyw i jaj na chlebie pieczonym w domu z mąki mielonej w domu . Staramy się kupować żyto z upraw odmian tradycyjnych . Te cztery kromki chleba to jedyne potrawy mączne w ciągu dnia . Tu jest duży problem z komponowaniem drugich śniadań do szkoły .Jak Wy to rozwiązujecie ?
Dodatkowo 4 pokolenia panów i jedna 13 letnia pływaczka jeżdżą na różne zawody podnosząc przed nimi kondycję w nast. sposób - na dwa tygodnie wcześniej wyżerają kotom barf , dosmaczając go pieprzem i szczypiorkiem . Podobno ta dieta najlepiej podnosi wydajność organizmu i masę mięśniową .
Nie mamy problemów zdrowotnych , jedynie trochę jest kłopotów z dziewczynką , ale ona urodziła się w 22 tygodniu , a i tak w porównaniu z rówieśnicami jest okazem zdrowia . Zwykłe infekcje lub grypy to u nas bardzo rzadkie przypadki . Problemy zdrowotne zazwyczaj występują po powrocie dzieci z kolonii i obozów - gdzie niestety jakość posiłków jest straszna , ale przecież nie będziemy izolować dzieci ,ze względu na ich nietolerancje pokarmowe od rówieśników .
Dwa razy w miesiącu w soboty bywamy z nimi nawet w Mc Donald's , żeby znały miejsca i menu ich rówieśników . To takie dni jedzenia " trutki na szczury " - jak to określają dzieciaki . Dodatkowo jest :pizza, chrupki, płatki na mleku kokosowym bo nie tolerują krowiego . A w niedzielę popijają siemię i łykają probiotyki . Z wiekiem coraz niechętnej uczestniczą w tym procederze , ale przy okazji bywamy w : muzeach , teatrze , kinie - cały dzień w mieście to i jemy na mieście . Dla bliźniaków do jeszcze wielka atrakcja .
- saphirith1987
- Moderator
- Posty: 464
- Rejestracja: 2014-02-28, 13:41
- Lokalizacja: Włocławek
U nas też już raczej nie ma braków w sklepach, przez chwilę nie było w ogóle mięsa, to kupowałam więcej jajek, no i chwilowo wróciłam do serów, ale już mnie zaczęły łapy boleć i chyba muszę go znowu odstawić
A papieru toaletowego zamówiłam dużą ilość w drogerii ekologicznej jakoś zaraz jak się zaczęły problemy, więc nie musiałam jeździć po mieście i szukać 
- Mrowiszcze
- Moderator
- Posty: 475
- Rejestracja: 2016-10-07, 22:58
- Lokalizacja: Francja
Uff... przebrnęłam przez cały wątek ... książki czytam, niektóre linki niestety się nie otwierają- jednym słowem bardzo mnie zainteresował temat. Od trzech tygodni nie jem chleba i w ogóle produktów z piekarni, makaron ryżowy zjadłam raz, ryż i ziemniaki ( miłość moja „polskiej kuchni”)poszły w odstawkę. TŻ ma do mnie wyrzuty, ze musi pichcić podwójnie, bo np. jak robi chińszczyznę to dla mnie dodatkowo warzywa do mięsa, on zje z ryżem.
Do słodkości nigdy mnie specjalnie nie ciągnęło. To kanapka , jako podstawa śniadania, była wyzwaniem. No i przecież sery bez chleba inaczej smakują ( tak , tak jem nabiał, mleko do kawy kozie dodaję). Nie czuję tez potrzeby picia (wody, wina) do posiłków.
Czuje się dobrze. Na razie nie wchodzę na wagę,żeby sprawdzić czy mi ubyło.
Wszelakie tartary uwielbiam. Staram się jeść mięso albo surowe albo tylko aby ścięte. Łososia i tuńczyka na surowo to mogłabym kilogramami wcinać.
Ostatnio, jak robiłam mieszankę dla futer, to skosztowałam każdego rodzaju mięsa i podrobów ( oprócz nerek wołowych) , zanim je wrzuciłam do maszynki i bardzo się zdziwiłam jakie pyszne jest serce cielęce na surowo. Wszelkie wątroby tez mi smakowały.
To tak na razie - zobaczymy jak się to moje żywienie LC/ paleo będzie rozwijać
Do słodkości nigdy mnie specjalnie nie ciągnęło. To kanapka , jako podstawa śniadania, była wyzwaniem. No i przecież sery bez chleba inaczej smakują ( tak , tak jem nabiał, mleko do kawy kozie dodaję). Nie czuję tez potrzeby picia (wody, wina) do posiłków.
Czuje się dobrze. Na razie nie wchodzę na wagę,żeby sprawdzić czy mi ubyło.
Wszelakie tartary uwielbiam. Staram się jeść mięso albo surowe albo tylko aby ścięte. Łososia i tuńczyka na surowo to mogłabym kilogramami wcinać.
Ostatnio, jak robiłam mieszankę dla futer, to skosztowałam każdego rodzaju mięsa i podrobów ( oprócz nerek wołowych) , zanim je wrzuciłam do maszynki i bardzo się zdziwiłam jakie pyszne jest serce cielęce na surowo. Wszelkie wątroby tez mi smakowały.
To tak na razie - zobaczymy jak się to moje żywienie LC/ paleo będzie rozwijać
Ja nie wiem, jak smakuje chleb ( i inne mączne rzeczy) od lat 5. Pamiętam, że jakoś po kilku miesiącach LC obiecałam sobie, że kiedyś kupię taką drożdżówkę chyba z ciasta francuskiego, zwijana w ślimaka, z rodzynkami (w Leclercu ją można było kupić i w Lidlu chyba też) którą uwielbiałam, żeby zobaczyć czy mi będzie smakować. I co? Do tej pory jej nie kupiłam, TŻ nie raz mi o tym przypomina, a ja wzdryganm się na samą myśl 
- Mrowiszcze
- Moderator
- Posty: 475
- Rejestracja: 2016-10-07, 22:58
- Lokalizacja: Francja
