Co do chłopaków to oni nigdy nie pchali się pod pachę ani na kolanka (pomijam Rico, który lubi w nocy położyć mi się na głowie
Skipper, Rico i Tosiek goszczą Marlenkę
Hmmm... wiesz co, mi się ciągle wydaje, że ona malutka. Ale to może w porównaniu z tymi moimi trzema wypasionymi bykami puchatymi i kudłatymi
Co do chłopaków to oni nigdy nie pchali się pod pachę ani na kolanka (pomijam Rico, który lubi w nocy położyć mi się na głowie
) - umiejscowić się obok mnie, ocierać, trącać noskiem, przymilać żebym pogłaskała, przytulić do mojego boku jak na przykład leżę to i owszem - ale nic poza tym 
Co do chłopaków to oni nigdy nie pchali się pod pachę ani na kolanka (pomijam Rico, który lubi w nocy położyć mi się na głowie
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
śliczna dziewczynka i rzeczywiście rośnie w oczach; jak na nią patrzę, to trochę przypomina mi moją Lisunię: z wyglądu, budowy i zachowania - taki mały trzpiot... Lisa - Lisek - Urwisek
czytając Twoje opowieści i nieraz zaśmiewając się do łez z wyczynów Twoich chłopaków, to jakoś nie chce mi się wierzyć...Skipper pisze:(moi chłopcy hodowlani aż takiej werwy nie mieli, nawet Tosiek).
Zanim u mnie koty nastały (2012 rok) to TV i monitor komputerowy przymocowałam linkami do półek, żeby koty nie zwaliły.Skipper pisze:Dobrze, że TV ma szeroką i bardzo stabilną podstawę i nie zwaliła go z szafki
Jak powiększysz zdjęcia z mojej odpowiedzi w tym wątku http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.ph ... &start=255 to można zobaczyć te linki nad TV i monitorem.
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw
U mnie monitor jeździ po stole
nie mogę go umocować, nie mam jak. Bym mogła tylko stopkę obciążyć, ale koty lubią się kłaść na stole za monitorem, tam jest trochę miejsca i jakoś wygodnie tam im, nie chcę zabierać tego miejsca. Moooże nie zleci
.
. Przytulać się lubią ale tylko w nocy jak się kładą spać, wtedy jest ugniatanie, Maks to jeszcze lubi głaskać łapką po twarzy a potem kładą się spać z boczku i tyle z tego przytulania
. Chociaż Maks to jest ostatnio na mnie obrażony, od ponad miesiąca traktuje mnie jak powietrze
. Znaczy tylko przypomina sobie o mnie w kuchni
. To się zaczęło od ostatniej wizyty u wetki, ona go badała, ja go trzymałam i próbowałam uspokoić bo strasznie wkurzony był. Wetka go chwyciła chyba za mocno pod ogonem, że aż krzyknął. I chyba to sobie zapamiętał i tak mnie omija. Zastanawiam się jaka jest procedura przepraszania kota 
No to trochę tak jak moje. Jak były małe to owszem, ładowały się na kolanka a teraz nie, wyrosłySkipper pisze:Co do chłopaków to oni nigdy nie pchali się pod pachę ani na kolanka (pomijam Rico, który lubi w nocy położyć mi się na głowie ) - umiejscowić się obok mnie, ocierać, trącać noskiem, przymilać żebym pogłaskała, przytulić do mojego boku jak na przykład leżę to i owszem - ale nic poza tym
Arora, ja też nie sądziłam, że coś (a raczej koci ktoś) może przebić możliwości Tośka. Ale wszystko wskazuje na to, że Marlenka jak najbardziej możeArora pisze:czytając Twoje opowieści i nieraz zaśmiewając się do łez z wyczynów Twoich chłopaków, to jakoś nie chce mi się wierzyć...Skipper pisze:(moi chłopcy hodowlani aż takiej werwy nie mieli, nawet Tosiek).
Druga kwestia - wiadomo, w hodowlach koty od małego mają wszystko. Być może, jak pisałam w poprzednim poście, Marlenka nie miała takich zabawek ani możliwości zabawy, jakie ma w tej chwili u mnie, więc teraz po prostu korzysta z okazji i się wyżywa ?
Saga, Tufitka - odnośnie TV to ja nie mocowałam do niczego, ale obejrzałam przed chwilą po raz kolejny dla spokoju sumienia i tam podstawa jest tak stabilna i przemyślnie zrobiona, że kot atakując TV z tyłu musiałby z 10 kg ważyć i mieć z pół metra odległości, żeby mieć pole manewru i go przewrócić, a z przodu z kolei też nie da rady, bo z tyłu dość duża podstawa i ściana. Pisałam kiedyś, że Tosiu wypatrzył coś ruszającego się na ekranie i przyatakował telewizor z odległości kilku metrów - jak walnął, to TV odbił się tylko od ściany. Odbił, ale nie poleciał do przodu, bo podstawa duża
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
A to tak i dodaj jeszcze do tego kastrację. Moje mają 7 miesięcy i zauważyłam, że już sporo śpią. Mają napady zabawowe, fruwają czasem po mieszkaniu ale mimo wszystko już się stabilizują. Mniej jedzą, więcej śpią, noce są już przespane (a tu różnie bywało), później wstają. Taki wiek jak u Marlenki to najfajniejszy jestSkipper pisze:Z tego co zauważyłam, z wiekiem kotom spada werwa do zabawy.
O tak, dla Rico brak kocich klejnotów rodowych (to chłopak z rodowodem, a tatuś Supreme Champion więc klejnoty cenne) nie przeszkadza bynajmniej w molestowaniu MarlenkiSaga pisze:A to tak i dodaj jeszcze do tego kastrację.
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
Jak ślicznie wyglądają razem
Marlenka oparta, widać że czuje się u jego boku (mimo wszystko
) bezpiecznie. Mój mały Cosmo ma tylko zabawę w głowie. Moje dwie panny sie nie dają i on się ich boi. Migotka - ochmistrzyni karci go jak coś przeskrobie. Czasem się noskami dotkną (jak Cosmo jest spokojny), powąchają go, ale do zabawy się z nim nie garną. Do przytulania też nie.
„Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
George Bernard Shaw
George Bernard Shaw
Tufitka, Marlenka tylko na chwilkę się przysiadła bo miała nadzieję, że wyeksmituje Rico z tego wygodnego legowiska. Niestety nie chciał się podsunąć
A jej też tylko zabawa w głowie z tym, że ona jest w lepszej sytuacji niż Twój Cosmo, bo kocie chłopy generalnie chyba ździebko mniej rozumne niż kocie panny i dają się wciągać w różne zabawy (pomijam Skippiego, który nadal jest NIEUGIĘTY
)
A jej też tylko zabawa w głowie z tym, że ona jest w lepszej sytuacji niż Twój Cosmo, bo kocie chłopy generalnie chyba ździebko mniej rozumne niż kocie panny i dają się wciągać w różne zabawy (pomijam Skippiego, który nadal jest NIEUGIĘTY
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
Chyba niekoniecznie
Ostatnia noc nieprzespana, bo ok. godz. 23-ej Tosiek zaczął stosować wobec Marlenki ździebko sadystyczne metody wychowawcze, wskutek czego został odizolowany razem z Rico w sypialni i darł się pod drzwiami, bo chciał koniecznie wyjść do przedpokoju
Ostatnia noc nieprzespana, bo ok. godz. 23-ej Tosiek zaczął stosować wobec Marlenki ździebko sadystyczne metody wychowawcze, wskutek czego został odizolowany razem z Rico w sypialni i darł się pod drzwiami, bo chciał koniecznie wyjść do przedpokoju
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
