Dagnes - kolejny świetny przykład wpisujący się właśnie w ideę tego wątku, gratuluję!

Ja u babci też korzystałem z deszczówki, choć w mniejszym zakresie, bo nie pozwalał na to układ odprowadzania jej z dachu - rynny zostały podłączone bezpośrednio do odpływu w kierunku "nieznanym". W planowanym przeze mnie ogrodzie dom (choć bardzij trafnym określeniem byłby domeczek lub szałas) będzie stanowił wkomponowaną w niego bardzo drobną część, więc tej deszczówki niewiele się uzbiera, ale w Anglii mało kto narzeka na brak deszczu

W przypadku dużej powierzchni zabudowy tej deszczówki można zebrać całkiem sporo.
Dobrze, że poruszyłaś też kwestię usytuowania samego zbiornika. Ważne jest, żeby ograniczyć dostęp promieni słonecznych do przechowywanej w ten sposób wody. W przeciwnym wypadku może (ale nie musi) się to skończyć masowym rozwojem glonów.
Innym sposobem na zaoszczędzenie wody pitnej jest wykorzystanie tzw. szarej wody odpływowej do spłukiwania toalet. Podobno też bardzo dobrze sprawdza się w ogrodzie, ale nie próbowałem, więc nie mogę tego potwierdzić.
Jeżeli ktoś posiada działkę z bardzo płytko położonymi wodami gruntowymi - dobre źródło wody do ogrodu. Ale nie liczyłbym na to, że nagle przestanie zalewać piwnicę
Niestety decyzją mamy cały ogród, grządki i tunel został zrównany z ziemią, by stać się równiutkim trawnikiem i szpalerem jałowców wzdłuż płotu

Także do czasu zakupu własnej działki będę musiał ograniczyć się do sadzonek, warzyw i ziół w doniczkach. Doświadczenie mocno ograniczone, ale i tak bezcenne. I później, po przesadzeniu do ziemi na efekty będzie trzeba krócej czekać. Grunt, żeby potrafić się dostosować i przekuć wadę w zaletę. Pamiętajcie - "każda porażka jest nawozem sukcesu"
