BARF dla ludzi?
jakie znowu nadciśnienie?zenia pisze:hysteria,
ale czego sie przestraszyłasnatomiast okazuje się że ja mam niskie ciśnienie. tzn z natury wiem że mam niskie, ale wczoraj to się zdziwiłam bo wieczorem miałam 120/53. rano 103/60. po polsku znalazłam tylko takie "zwykłe" stony internetowe i np. zalecenie o ograniczeniu tłuszczów :P szukam teraz angielskojęzycznych by się dokształcić.
że mas znadciśnienie?na podstawie jednego pomiaru
bo zazwyczaj masz niskie?
ja te zmam takie ciśnienie całe życie 95/65 albo i 105/80 to juz szał
jak tam jednorazowo przekroczyłam do 120 to nawet nie pomyslałam żeby sie przerażać,bo nie mierzę,a przypadkiem tylko,sporadycznie w pracy (dla jaj)
jak będziesz teraz tak mierzyć dwa razy dziennie to dopiero w tych emocji będziesz miała rózne paramerty
Sandra, Twoje wyliczenia zapotrzebowania na białko są zrobione w duchu diet LCHF czy paleo? Czy może próbujesz przenieść zalecenia z innego modelu żywienia? Tak jak kotom z wysoką przemianą materii zaleca się więcej tłuszczu i ogólnie więcej jedzenia, tak tu powinno być podobnie. Generalnie jeśli je się paleo, to unika się strasznie chudego mięsa, nie unika tłuszczu i nic nie liczy, tylko je tyle, ile trzeba. Jeśli ja liczę co jem, to trzy jajka dziennie, kawałek mięsa (ok 170-200g) razem z dodatkami w postaci śmietanki, masła czy sera itp. daje mi zazwyczaj koło 80g białka dziennie.
...inexplicable catness...
doradora, a widzisz i znó skucha :) 12 szt nie dam rady....
Iowa, to miało byc paleo.
Oczywiście jadam mięsa różne , a tak do wyliczeń wybrałam te, które najwięcej mają białka...
Dzisiaj np. odkrywczo zaczął się dzień.
Liście cykorii służyły jako kromeczki chleba.
Na nie ułożyłam wieprzowine z pieca w plasterkach(tłustą) + chrzan.
Nie było to złe polecam dla nie jedzących glutenu/chleba.
Iowa, to miało byc paleo.
Oczywiście jadam mięsa różne , a tak do wyliczeń wybrałam te, które najwięcej mają białka...
Dzisiaj np. odkrywczo zaczął się dzień.
Liście cykorii służyły jako kromeczki chleba.
Na nie ułożyłam wieprzowine z pieca w plasterkach(tłustą) + chrzan.
Nie było to złe polecam dla nie jedzących glutenu/chleba.
- ciocia_mlotek
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Nie pamietam co dagnes radzila, ale znalazlam taki artykul o jedzeniu przy zaburzeniach zoladkowych:
http://paleoleap.com/paleo-sick-foods/
http://paleoleap.com/paleo-sick-foods/
A ja tak się zbierałam i jeszcze nie spróbowałam tej kawy...
Może w końcu dzisiaj. Czeka mnie jeszcze noc nauki przed egzaminem to by się przydała
A ogólnie mam taki problem:
Przekabaciłam mamę na ciemną stronę mocy - wreszcie dała się namówić na barf dla ludzi, dokładniej paleo (powinnam to chyba zapisać w barfnych sukcesach
). Ogólnie czuje się dobrze. Jest dopiero dwa tygodnie, ale już jest znaczna poprawa z zmniejszającymi się wypryskami na twarzy, mniejszym zmęczeniem itp. Tylko pojawił się problem w trawieniu. Podejrzewam, że to wina niedostosowania do nowego sposobu żywienia, ale jest to jednak trochę uciążliwe. Mama po każdym jedzeniu, np. jakiejś surówki (ale też po obróbce) po pół godziny już leci do kibelka i ma rozwolnienie. Właściwie wszystkie warzywa, owoce, orzechy, kapustę kiszoną ma niestrawione.
Nie wiemy co z tym fantem zrobić. W necie znalazłam np. takie zalecenia:
- włączenie sfermentowanych produktów (kefir, kiszona kapusta, ogórki kwaszone)
- ograniczenie węglowodanów (głodzimy bakterie)
- włączenie oleju kokosowego oraz masła (oba wykazują działanie przeciwzapalne).
To zrobiłyśmy już od początku, ale raczej skutków nie przynosi. Nie spróbowałyśmy jeszcze picia wody z octem jabłkowym na zwiększenie kwasu solnego - może tu jest szkopuł... Zakupiłam też enzymy, o takie:
http://sklep.swanson.com.pl/pl/p/Bromel ... -diety/352
ale jak je brać? na stronie napisane że tabletka przed posiłkiem, na opakowaniu że po posiłku, a inni zalecają brać po posiłku więcej tabletek żeby poczuć ciepło w żołądku...
Ktoś coś wie? Może ktoś miał podobny problem jak moja mama?
Najlepsze, że zdaje się, że jak wróciła na jednej dzień do żywienia sprzed barfa to ani razu nie była w kibelku po warzywach... Jednak na paleo czuje się generalnie lepiej, bo nawet wcześniejszych bólów stawów nie uświadczy...
A ogólnie mam taki problem:
Przekabaciłam mamę na ciemną stronę mocy - wreszcie dała się namówić na barf dla ludzi, dokładniej paleo (powinnam to chyba zapisać w barfnych sukcesach
- włączenie sfermentowanych produktów (kefir, kiszona kapusta, ogórki kwaszone)
- ograniczenie węglowodanów (głodzimy bakterie)
- włączenie oleju kokosowego oraz masła (oba wykazują działanie przeciwzapalne).
To zrobiłyśmy już od początku, ale raczej skutków nie przynosi. Nie spróbowałyśmy jeszcze picia wody z octem jabłkowym na zwiększenie kwasu solnego - może tu jest szkopuł... Zakupiłam też enzymy, o takie:
http://sklep.swanson.com.pl/pl/p/Bromel ... -diety/352
ale jak je brać? na stronie napisane że tabletka przed posiłkiem, na opakowaniu że po posiłku, a inni zalecają brać po posiłku więcej tabletek żeby poczuć ciepło w żołądku...
Ktoś coś wie? Może ktoś miał podobny problem jak moja mama?
Najlepsze, że zdaje się, że jak wróciła na jednej dzień do żywienia sprzed barfa to ani razu nie była w kibelku po warzywach... Jednak na paleo czuje się generalnie lepiej, bo nawet wcześniejszych bólów stawów nie uświadczy...

