Ryby
Niestety nie wszystkie ryby rzeczne są pożądane w diecie naszych czworonogów, ale okoń czy szczupak jak najbardziej się nadają.
Większość pozostałych ryb zawiera tiaminazę, więc nie można podawać ich z posiłkiem - bo niszczy ona zawartą w posiłku witaminę B1. Jeśli jednak nie mam na stanie okonia, to podaję kotom na śniadanie głowę większej płoci czy byczka. Moje koty dostają ryby jako zupełnie osobny posiłek, a po rybach zawierających tiaminazę podanych na śniadanie, na kolację dostają żółtko z ekstra porcją drożdży.
Większość pozostałych ryb zawiera tiaminazę, więc nie można podawać ich z posiłkiem - bo niszczy ona zawartą w posiłku witaminę B1. Jeśli jednak nie mam na stanie okonia, to podaję kotom na śniadanie głowę większej płoci czy byczka. Moje koty dostają ryby jako zupełnie osobny posiłek, a po rybach zawierających tiaminazę podanych na śniadanie, na kolację dostają żółtko z ekstra porcją drożdży.
Szprotek nikt nie patroszyRetriver pisze:Jeżeli rybę zostawia się do wędzenia tylko wypatroszonąlub zostawia głowę na wywar do zupy rybnej usuwa się oczy oraz skrzela, dlaczego tak się dzieje nie wiem.
Tylko nie każdy lubi gorzki smak nie patroszonej szprotki.
Co to usuwania skrzeli i oczu, to normalne kuchenne działanie, skrzela nie mają wartości, dodatkowo mogą popsuć smak potrawy (są gorzkie) a oczy, no cóż, lubisz kiedy obiad na Ciebie patrzy?
Skrzela nie są trujące.
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym
madziar56, w kalkulatorze łosoś oznacza samo mięso. W głowach praktycznie tego mięsa nie ma więc nie możesz traktować tych dwóch rzeczy wymiennie. Zresztą same głowy (o ile nie są podawane wraz z całą rybą) nie są żadnym wartościowym składnikiem. Jeśli podasz samą głowę raz na jakiś czas to OK, ale nie jako stały element.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
- konieczyna11
- Moderator
- Posty: 3
- Rejestracja: 2014-12-13, 12:48
- Lokalizacja: Warszawa
Ja swojej psinie boję się dawać ryby do jedzenia ponieważ ona cokolwiek dostanie to łyka, nie gryzie i boję się, że może się zakrztusić. Od czasu do czasu jeśli w domu też jemy rybę obieram jej z ości dokładnie i karmię z ręki, ale ogólnie dużo je więc nie jest to częste danie w jej jadłospisie zważywszy na to, że musiałaby zjeść mnóstwo tych ryb żeby się najeść :)
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Ale mniejszym elementem łatwiej sie zakrztusić niż większym. Dla psów "łykaczy" lepsze są duże kawały. Takie, które przez gardło nie przejdą. Taka nauka jest bardzo dla opiekuna "bolesna" (dźwięki są straszne) ale naprawdę dużo psów uczy sie tak jadać wolniej
A co do ryb samych. Śledź jest na liście cenzurowanej/ Pierwszy post tego wątku wyjaśnia
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?p=1607#1607
A co do ryb samych. Śledź jest na liście cenzurowanej/ Pierwszy post tego wątku wyjaśnia
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?p=1607#1607
Prześledziłam cały wątek i mam pytanie do tych, którzy podają swoim psiakom ryby w całości (nie zmielone)- czy Wasze psy nie krztuszą się przy tym jedzeniu... ośćmi?
I jak psy sobie z tym radzą, przecież to w końcu "śliska" sprawa
?
Chętnie podawałbym Mańkowi ryby, ale mam wątpliwości czy przy prędkości jego jedzenia podawanie ich w całości jest bezpieczne
ale że nie mamy maszynki do mielenia, tylko podawanie całych tuszek wchodzi w grę.
I jak psy sobie z tym radzą, przecież to w końcu "śliska" sprawa
Chętnie podawałbym Mańkowi ryby, ale mam wątpliwości czy przy prędkości jego jedzenia podawanie ich w całości jest bezpieczne
