Aurelka obecnie jest karmiona 50/50, połowa to WP, a połowa to zbilansowany BARF. Whole prey to całe tuszki - na ten moment głównie tuszki przepiórek, w dalszej perspektywie pisklęta przepiórek, gęsi, kaczek, dorosłe myszy i mysie oseski. Niektóre z hodowli ekologicznej, niektóre raczej mniej. Wszystko zamrożone tak jak zostało uśmiercone - z piórami/sierścią, głowami, krwią, dziobami, pazurami itd. Aurelka chrupie ze smakiem całe tuszki do ostatniego piórka, niczego nie zostawia.
Czy powinnam podawać jej dodatkowo jakieś suplementy, skoro oleju z łososia i jajek dodaję w dużej ilości do mieszanki barfnej? Dodanie innych suplementów do tuszek nie stanowi problemu, i tak nastrzykuję każdą około 5ml wody, żeby Aurelka przyjmowała jej więcej. Zastanawiam się tylko - czy jest taka potrzeba? Wydaje mi się, że nie, ale chciałabym to skonsultować z mądrzejszymi głowami.

