Z myślą o wszystkich zarobionych po łokcie moje koty przygotowały mały poradnik, jak przetrwać święta.
Po pierwsze, położyć się wygodnie, w pobliżu optymalnie wielu źródeł ciepła:
Aby kończyny nie zdrętwiały, co dwie godziny można zmienić ułożenie łapek (tylko bez szaleństw i zbędnych wydatków energetycznych):
Raz dziennie wskazana jest mała rotacja:
Jakby ktoś przeszkadzał, ofukać: nie widzisz, że zarobiony jestem?!
W razie wyjątkowo nachalnych natrętów wskazane jest schować głowę. Wiadomo - jak my nie widzimy, to i nas nie widać:
Teorie już znacie. A teraz - do dzieła!
I Radosnego Alleluja Wam wszystkim!!!
