To i ja się dołożę z narzekaniem swoim
U mojego jeszcze-nie-męża bardzo denerwuje mnie to, że on prawie nigdy nie mówi "tak" albo "nie", tylko zawsze "nie wiem", "pomyślę/pomyślimy" albo "zobaczymy".
Przykład.
[M - znaczy ja] Chodźmy jutro do zoo, ładna pogoda ma być.
[R - znaczy on] Zobaczymy jak jutro będzie.
[M] A Ty w ogóle chcesz iść do zoo?
[R] Nie wiem, pomyślę jak będzie mi się chciało...
I tak wygląda prawie każda rozmowa o czymś, co ja zaproponuję.
O, jeszcze mi się przypomniało. On wręcz nienawidzi, jak się wydarzy coś "niezgodnego z planem". Przykład.
[M] Przyjdź do mnie, źle się czuję, pomożesz mi w [...].
[R] Ale ja miałem się uczyć a nie łazić
[M] Kiedy ja się źle czuję i potrzebuję żebyś mi pomógł bo sama nie dam rady!
[R] ALE NIE TAKI BYŁ PLAN!
Było mówione*, że ja się uczę a Ty coś robisz, ja nie będę łaził bo sobie już zaplanowałem!
W tym miejscu następuje jego foch, bo mu przeszkadzam w realizacji planu, oraz mój foch, bo nie chce zrobić tego o co go proszę.
* było mówione - słowo klucz o wartości przewyższającej przysięgi składane przed Trybunałem Sprawiedliwości
