harpia pisze:Fretki mimo podobieństwa, różnią się od kotów, ich metabolizm można porównać do pędzącego porsche, potrzebują pokarmu energetycznego gdzie energia skumulowana jest w małych porcjach bo fretka je często, ale malutko (...), fretkom na ogół nie wydziela się konkretnej porcji mięsa, jedzą ile chcą.
harpia pisze:Fretka ma większe zapotrzebowanie na energię więc potrzebuje większej dawki kalorii -> większej porcji, dlatego na ogół nie dawkuje się fretkom jedzenia, tak jak kotom. Fretki jedzą często, ale małe porcje, kot zje swoją porcję na raz a fretka może podobną ilość zjadać całą noc.
Większe zapotrzebowanie energetyczne fretek jest oczywiste. Wynika ono bezpośrednio ze skalowania w geometrii euklidesowej oraz Prawa Kleibera. Z geometrii wiemy, że u mniejszych ssaków na kilogram masy ciała przypada większa powierzchnia zewnętrzna ciała niż u dużych ssaków, ponieważ wraz ze zwiększaniem rozmiarów, ich powierzchnia rośnie z kwadratem, natomiast masa z sześcianem. Mniejsze zwierzęta tracą zatem z 1 kilograma masy ciała znacznie więcej ciepła niż duże (bo mają relatywnie większą powierzchnię skóry), co bezpośrednio przekłada się na ich potrzeby energetyczne. Jak wykazał już w latach 30. XX wieku Max Kleiber, szybkość metabolizmu zwierząt maleje wraz ze zwiększaniem się ich rozmiarów. Tzw. wskaźnik przemiany materii u zwierząt (ssaków i ptaków) jest zależny od masy ciała podniesionej do potęgi ¾. Dlatego duże zwierzęta muszą jeść ilościowo mniej pokarmu w odniesieniu do swojej masy ciała niż małe. Te najmniejsze zjadają dziennie nawet równowartość swojej wagi ciała, a największe ledwie ułamek procenta swej wagi. Prawo Kleibera wynika m.in. z wielkości całego systemu metabolicznego i długości szlaków transportowych, co przekłada się na spowalnianie procesów wraz z wydłużaniem drogi, jaką muszą pokonać metabolity, co wykazali dopiero współcześni badacze. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że od wielkości i szybkości metabolizmu zależy też długość życia danego organizmu - im metabolizm mniejszy i szybszy, tym krótsze życie (średnio i z wieloma wyjątkami ale to już inny temat).
Zwiększenie zapotrzebowania energetycznego małych zwierząt zgodnie z powyższymi prawami, wymusza jednocześnie proporcjonalne zwiększenie zapotrzebowania na wszystkie substancje odżywcze potrzebne dla działania metabolizmu, więc porównując fretkę z kotem, nie możemy jedynie dodawać tej pierwszej składników dających czystą energię, lecz musimy zwiększać ilość kompletnego pokarmu, zawierającego wszystkie składniki odżywcze. Stąd wynika, że pokarm nie powinien zasadniczo odbiegać składem u tych dwóch gatunków.
Kolejna, wspomniana różnica pomiędzy kotem i fretką, odnośnie ilości i częstości spożywania pokarmów, moim zdaniem nie istnieje lub jest minimalna, a wrażenie powstało dlatego, że ludzie przeważnie karmią koty za rzadko, zbyt dużymi porcjami, z czym staram się walczyć m.in. w tym temacie:
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=543
Koty również powinny spożywać wiele małych posiłków w ciągu doby, bez długiej przerwy nocnej, do czego są przystosowane ich organizmy, a one same preferują taki sposób pobierania pokarmu. Nie różnią się pod tym względem znacząco od fretek, pomimo że ludziom jest wygodnie karmić je tylko 2 razy dziennie.
Alani pisze:Tauryna - zapotrzebowania od 100 do 250mg na jedną fretkę, od 200-500mg na kota.
Przepraszam, mój błąd. Zawsze mi się wydawało, że fretka ma większe zapotrzebowanie

Czyli jest na odwrót - kot ma większe

agabra pisze:Wiem z czego wynika dość duże zapotrzebowanie na taurynę u kotów, w tej samej publikacji autor się ostrożnie wypowiada, tłumacząc że nie ma dokładnych danych, ale wydaje się, że u fretek te same mechanizmy metabolizmu generują podobne zapotrzebowanie, dlatego nie wiem czy ilość na kilogram masy ciała jest tak różna dla obu tych gatunków?
Biorąc pod uwagę przeciętną wagę ciała fretki i kota, to ich zapotrzebowanie na taurynę w przeliczeniu na 1 kg wagi ciała zasadniczo się nie różni. Nie dziwi mnie taka sytuacja, gdyż wynika ona bezpośrednio z faktu braku umiejętności syntezowania tauryny przez bezwzględne drapieżniki. Umiejętność ta uległa zanikowi, gdyż tauryna zawsze była aminokwasem dostępnym w surowym mięsnym pożywieniu, a jej synteza kosztuje organizm wiele zachodu i energii. Organizmy, w toku ewolucji dążyły do optymalizacji procesów metabolicznych, dlatego nie traciły zasobów na syntezę czegoś, co było dla nich łatwe do otrzymania z zewnątrz. Zapotrzebowanie metaboliczne organizmów wszystkich ssaków na taurynę jest porównywalne, a różnice w zapotrzebowaniu pokarmowym na ten aminokwas wynikają jedynie z tego, że jedne zwierzęta syntetyzują go same w całości, inne tylko w części, a jeszcze inne wcale. Ale ich komórki zawsze potrzebują tego aminokwasu, bez względu na to, z jakiego źródła.
Przegladając przepisy barfowe dla fretek na wymienionej stronie, nie dojrzałam szczególnie dużych różnic pomiędzy nimi, a przepisami opracowywanymi dla kotów. Powiedziałabym wręcz, że generalnie są one prawie kopią tych kocich. Autorka powołuje się na wiele źródeł książkowych, o których nie mogę się wypowiadać. Ale powracam znów do swojego punktu wyjścia - jako ściśli mięsożercy, fretki powinny moim zdaniem otrzymywać jakościowo (składnikowo) identyczny lub bardzo podobny pokarm do tego, jaki otrzymują koty. Zwierzęta, na które polują oba gatunki nie różnią się bowiem jakoś zasadniczo składem, gdyż ich organizmy, z wyjątkiem składników niestrawialnych i nieprzyswajalnych (jak pióra, sierść, pazury itp.), obojętnie czy to ptak, zając, szczur, mysz czy żaba, zbudowane są z tych samych budulców.
Jedyna różnica pomiędzy fretką a kotem, mająca faktyczne naukowe podstawy i jak dotąd w tym wątku wykazana, to zapotrzebowanie fretki na nieco większą ilość pokarmu (energii), a nie na inny pokarm. Cóż, dyskutujmy dalej. Mam nadzieję, że za jakiś czas uda się tu także sensownie uzasadnić, jaki sposób suplementacji jest dla fretek właściwy i z czego konkretnie wynika.