Jak powszechnie wiadomo, producent Orijena jakiś czas temu "poprawił" skład karmy. Jako że kupuję gigantyczne worki, a moje dziewczyny jedzą poza Orinejem Taste'a, mokre karmy i mięso, od czasu gdy czytałam o zmianie do czasu gdy kupiłam worek z nowej serii, kwestia zmiany składu wypadła mi z głowy.
Jakiś czas po otwarciu worka z nowej serii Aurelka zaczęła się źle czuć. W niedzielę dostała regularnej biegunki z wymiotami. Cały tydzień próbowaliśmy zdiagnozować co jej jest, badaliśmy wszystko co nam przyszło do głowy, zrobiliśmy nawet echo serca i byliśmy gotowi zaraz na początku tygodnia wieźć ją na gastroskopię. Wszystkie wyniki jasno mówiły - Aurelka zdrowa jak koń, tylko boli ją brzuszek i jest odwodniona (z powodu wymiotów i biegunki). W czwartek zaniemogła do tego Tula. Tula! Tula, która zawsze była zdrowa jak ryba, kon, tur, co tam sobie chcecie... Nigdy nie miała kataru ani nawet luźniejszej kupy nie miała. Tula zawsze była nie do zdarcia. W nocy z czwartku na piątek to był cień kota. Poprawa nastąpiła niedługo po tym, jak obficie zwymiotowała nadtrawionym Orijenem. Mąż powiedział mi, że tego dnia Aurelka zjadła prawie całego Taste'a (od długiego czasu miały dostępne dwie karmy do wyboru i nie, to nie mieszanie im szkodziło, bo zwykle nie mieszały - zwykle okresowo jadły zgodnie ze swoimi potrzebami jedną albo drugą), a Tuli pozostał do zjedzenia Orijen. Aurelka o dziwo tego dnia czuła się dużo lepiej. Odstawiliśmy więc Orijena i wszystko minęło praktycznie z dnia na dzień, jak ręką odjął. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to ta nowa,
lepsza wersja Orijena wywinęła moim kotom brzuszki na lewe strony, a mi z portfela zrobiła jesień średniowiecza (dowiedzenie się, że koty są zdrowe i nic im nie dolega, kosztowało mnie prawie pół tysiąca złotych... trochę boli, ale nie bardzo, bo to w gruncie rzeczy cena mojego spokoju).
Nie będę się zastanawiać ani sprawdzać... Orijen do naszej diety już nie wróci

i odwołuję słowa, w których mówiłam, że przechodzenie na Barfa będzie u mnie bez rewolucji. Będzie rewolucja grudniowa, jak tylko dostanę resztę supli
A żeby nie być hipokrytką i zrozumieć lepiej, przez co będą przechodziły moje koty, sama zrobiłam sobie rewolucję żywieniową i kilka dni temu przeszłam na paleo, co uważam za ludzki odpowiednik barfa. Od przejścia na nową dietę czuję się świetnie, co utwierdza mnie w przekonaniu, by koty na barfa przestawić jak najszybciej i już się nie zastanawiać, co tam producent mądrego wpakował w karmę

nawet jeśli to wszystko to tylko dziwny zbieg okoliczności i jakimś cudem to nie Orijen im zaszkodził... Nie chcę się o tym przekonywać eksperymentując na ich brzuszkach, a zmiana diety na pewno nie zaszkodzi im bardziej.