Po otwarciu były spoko, przy obieraniu ze skór zaczęły trącić chlorem. Nie przejęłam sie, myslałam, że mi się gdzieś coś wylało (cif stoi na zlewie)
Dziś mama kupiła dla kotów 7 ćwiartek z kuraka, ale na wagę.
Po otwarciu wora zaczęło śmierdzieć chlorem na cały dom.
Nie byłam w stanie obrać tego mięsa ze skór, bo miałam odruch wymiotny. Mięso wyglądało OK, bez pleśni, czy innego koloru.
Dla pewności - poproście sprzedawcę przed podaniem Wam mięsa o możliwość powąchania.
Jak pojadę tam i kupię kolejny raz taki smród, to im tam wszystkie możliwe kontrole naślę, serio


