BARF dla ludzi?

O żywieniu człowieka oraz wpływie diety i suplementów na jego zdrowie
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
zenia
Posty: 1134
Rejestracja: 2011-09-22, 08:19

Post autor: zenia »

to jest taki poprzerastany siateczka tłuszczu
a tam wlasnie mieści sie smak
tu na przykładzie wołu wagyu

Obrazek
free picture hosting
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez zenia, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
zenia
Posty: 1134
Rejestracja: 2011-09-22, 08:19

Post autor: zenia »

http://befsztyk.pl/mieso-steki-wolowe-c-2_68.html

one w wiekszości maja takie żyłeczki białe
nie może byc za chudy taki kawałek,zelówka
taki z siatke lepszy podobnież ,jak masełko sie kroi :food:
Maciejka
Posty: 301
Rejestracja: 2012-04-26, 21:35
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Maciejka »

zenia pisze:nie pytam ich przed wyjściem do sklepu co im dzis kupic
A ja wiem bez pytania.
Zamówiły by polędwicę wędzoną. Raczej nie z powodu jej wartosci odżywczych :lol:
Maciejka
Posty: 301
Rejestracja: 2012-04-26, 21:35
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Maciejka »

Przyznam się że z mieszanymi uczuciami czytam o jedzeniu surowego mięcha, chociaż watróbkę i polędwicę wołową uznaję tylko krwiste (i w środku, i "ociekające" krwią :twisted:).
Tak więc jakieś resztki drapieżnika we mnie tkwią. Moje obawy są innej natury - to mięsko nie jest pozyskane z własnego, ani nawet zaprzyjaźnionego gospodarstwa; są to na ogół produkty "przemysłowe". Niby badane, ale przechodzą przez wiele miejsc i wiele rąk.
Obróbka termiczna eliminuje wiele z tym związanych zagrożeń.
Nie jestem kucharzem z zamiłowania, ale obijało mi się o uszy, że obecnie preferuje się (wśród znawców) obróbkę cieplną niskotemperaturową właśnie po to, aby nie niszczyć smaku mięsa (a pewnie i jego wartości odżywczych).
Zgadzam się, że "sezonowanie" w warunkach miejskich prawie niewykonalne.
Choć z dziecięcych lat głębokiego PRL-u pamiętam w okresach przedświątecznych zające wiszące za oknami i "kruszejące".
Ale lubię eksperymenty, więc jak trafię na jakieś mięsko z pewnego źródła to pewnie spróbuję jak smakuje na surowo :food:.
Awatar użytkownika
AniaR
Posty: 447
Rejestracja: 2011-09-21, 23:17
Lokalizacja: z daleka

Post autor: AniaR »

:evil: :evil: :evil: A ja przyznaje sie bez bicia - nie dalam rady na surowo. No nie dalam rady. Moze za jakis czas. Czesc zakupionego miecha upieklam, czesc bedzie dla kotow i psa.
A jesli chodzi o mieso "przemyslowe" to na surowo wogole nie wchodzi w gre. Za duzo to mieso przechodzi "uzdatniania" i przez wiele rak. :hair:
Sandra
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

Maciejka pisze:.........ale obijało mi się o uszy, że obecnie preferuje się (wśród znawców) obróbkę cieplną niskotemperaturową właśnie po to, aby nie niszczyć smaku mięsa (a pewnie i jego wartości odżywczych).
Jestem ciekawa techniki zimnej plazmy, bo pewnie o tym myślisz ?
Może dagnes przełoży nam to wszystko z polskiego na nasze :->, bo temat jest "gorący".
zenia pisze:sandra
naprawde sezonujesz??
napisz jak wyszlo
Oglądałam steki wczoraj-to był 4-ty dzień, przełożyłam je na drugą stronę.
Kolor się zmienia, zapach nie trąci niczym złym. Jeszcze potrzymam trochę.
Miejsce jest chłodne, wilgotne i przewiewne (to podkreślał rzeźnik).
Sandra
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

zenia pisze:napisz jak wyszlo
Dzisiaj, po 7-miu dniach sezonowania został zjedzony stek/antrykot; gruby na 2,5 cm o wadze 0,5 kg.
Pierwsze rzuciły się Futra z jakąś dziką atawistyczną żądzą.
Zeżarły zewnętrzne boki/okrawki, które trochę mocniej podeschły. To coś niesamowitego jak drapieżnika rajcuje zapach skruszałego wołu. :twisted:
Roznieciłam ogień, rozgrzałam żeliwną patelnię grillową. Stek posmarowałam z jednej strony stopionym sadłem gęsim i na b. krótko jedną i drugą stronę przypiekłam, tak aby tylko się ryfle zaznaczyły. Wiem, że wtedy robi się trucizna, ale nie można cały czas odżywiać się zbyt zdrowo, bo się człowiek jeszcze rozchoruje. :-D
Wczoraj były steki z polędwicy, ale zdecydowanie lepszy był ten dzisiejszy antrykot.
Z moich "eksperiansów" wynika, że lepsze do sezonowania jest mięso mniej szlachetne.
Ale na surowo póki co go nie zjem. ;-)
Awatar użytkownika
zenia
Posty: 1134
Rejestracja: 2011-09-22, 08:19

Post autor: zenia »

:-)

no antrykot jak najbardziej sie nadaje
podobno taki stek musi byc dośc grubawy
własnie co najmniej 2,5-3 cm
ja miałam rostbef
dzis sie rozgladne za kawałkiem krowy i potrzymam troche dłużej
Awatar użytkownika
zenia
Posty: 1134
Rejestracja: 2011-09-22, 08:19

Post autor: zenia »

ostatnio zakupiłam masło klarowane
smażę jak juz smażę tylko na nim
ogromna różnica
najbardziej mi to odpowiada,po oleju kokosowym i smalcu
Sandra
Posty: 3447
Rejestracja: 2011-12-29, 12:06

Post autor: Sandra »

zenia pisze:najbardziej mi to odpowiada,po oleju kokosowym i smalcu
Mam podobną kolejność :->
Wytop sobie jeszcze sadło z gęsi, będziesz zachwycona. Konsystencja, zapach, kolor....
(bardzo wolniutko aby płomień był ledwo, ledwo...)
Stopniowo odkrywałam, że każdy z tych tłuszczów nadaje się lepiej lub gorzej do określonych potraw. Ale to juz są indywidualne preferencje i każdy je sam odkrywa :->
Maciejka
Posty: 301
Rejestracja: 2012-04-26, 21:35
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Maciejka »

Sandra pisze:Roznieciłam ogień, rozgrzałam żeliwną patelnię grillową. Stek posmarowałam z jednej strony stopionym sadłem gęsim i na b. krótko jedną i drugą stronę przypiekłam, tak aby tylko się ryfle zaznaczyły
Mniam....
Tak apetycznie to opisujesz, że zrobiłam się głodna, a nie mam żadnej krowy na podorędziu :mrgreen:
Uwielbiam takie dania - podpieczone z zewnątrz i surowe w środku.
Awatar użytkownika
zenia
Posty: 1134
Rejestracja: 2011-09-22, 08:19

Post autor: zenia »

za ze zgroza zaczęłam myślec o świetach
co zjeśc a czego nie :food:
kiedy w domu to nie będzie problem
to w domu mamy na wigilii nie ma odwrotu
nie zjem -będzie obraza i gadanie
a kuchnia mamy pozostawia wiele do życzenia niestety jeśli chodzi o naturalność :-|
Awatar użytkownika
Sojuz
Posty: 1432
Rejestracja: 2012-08-06, 15:57
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Sojuz »

zenia pisze:za ze zgroza zaczęłam myślec o świetach
co zjeśc a czego nie :food:
kiedy w domu to nie będzie problem
to w domu mamy na wigilii nie ma odwrotu
nie zjem -będzie obraza i gadanie
a kuchnia mamy pozostawia wiele do życzenia niestety jeśli chodzi o naturalność :-|
Jeżeli trzymać się tradycji, wystarczy spróbować, czytaj, musnąć, 12 potraw i nie ma do czego się przyczepić ;-) Raz na jakiś czas niestety trzeba przeboleć, żeby nikogo nie urazić :-/ Gdyby regularnie odżywiać się jak większość ludzi, to wtedy można było by się martwić ;-) A tak możesz wsunąć co chcesz.

Jako przykład dam siebie i swoją kotkę: x-zylion razy tłumaczyłem, że ja odpowiadam za żywienie Perełki. Niestety wszyscy sypią jej karmę, nie wiem w jakich ilościach a potem dziwota, czemu kot przytył. Na razie to ona rośnie, ale... :evil: Tata z kolei kupuje pierwsze z brzegu mokre karmy w marketach i też nie wytłumaczysz, że to jest świństwo :hair: Bo kotek biedny, nie je mięska...

Po prostu nie przegadasz :roll: Trzeba coś tam zeżreć, bo jesteś sama i tam po prostu Cię zjedzą :-P
Naturalne stało się sztuczne, a prawdę uznano za kłamstwo.
Awatar użytkownika
zenia
Posty: 1134
Rejestracja: 2011-09-22, 08:19

Post autor: zenia »

no tak
ale mi tak sie w głowie juz przewróciło że nie przełknę "trucizny " :cry:
Awatar użytkownika
dagnes
Administrator
Posty: 4844
Rejestracja: 2011-09-13, 12:28

Post autor: dagnes »

Zeniu, ja myslę że to nie aż taki problem. Zawsze możesz powiedzieć, że dany produkt bardzo Ci szkodzi i nie możesz go jeść. U mnie to wygląda tak - wszyscy znajomi i rodzina zostali poinformowani, że nie jadam zbóż bo mam po nich poważne problemy jelitowe i po zjedzeniu nawet niewielkiej ilości choruję przez kilka dni. To wyeliminowało większość niezdrowych pokarmów, których już nie muszę jeść u nich tylko dlatego by ich nie urazić. Jeśli jesteś kimś ważnym dla swoich krewnych i znajomych, to zapewniam Cię, że z troski o Twoje zdrowie nie będą Ci podawać ani zmuszać Cię do jedzenia produktów zawierających zboża. Do tego możesz dodać, że się odchudzasz i stosujesz dietę bez cukru lub, że lekarz wykrył u Ciebie nieco podwyższony poziom glukozy we krwi i teraz musisz unikać cukru jak ognia by nie zachorować na cukrzycę. No i problem z głowy. Można jeszcze, jeśli ktoś odrzuci z diety również produkty mleczne, powiedzieć, że ma się nietolerancję laktozy (a że nietolerancje pokarmowe takie jak glutenu i laktozy zwykle idą w parze to wyjaśnienie jest prawdopodobne). Zapewniam Cię, że ci którzy Cię szanują będą przygotowywać specjalnie dla Ciebie potrawy bezzbożowe i bezcukrowe.

Wiem z doświadczenia własnego i innych, że wdawanie się w ideologiczne dyskusje o tym dlaczego nie jem jakichś pokarmów jest bez sensu, bo tylko zrobi ze mnie dziwaczkę lub wariatkę w ich oczach, a także będą na siłę mnie przekonywać, że jestem w błędzie i nie przestaną tego robić nigdy. Chyba, że ktoś z nich sam wykaże inicjatywę i prawdziwe zainteresowanie moją dietą, wówczas mogę zacząć z nim na ten temat rozmawiać i podrzucić mu tzochę rzeczy do przeczytania. Inaczej się nie da, przynajmniej z moich obserwacji tak wynika.

Wyeliminowanie konieczności jedzenia "w gościach" zbóż i cukru w zasadzie rozwiązuje nam problem, bo całą resztę da się jakoś przełkąć (choć niektóre rzeczy wyłącznie w niewielkich ilościach), o ile mamy oczywiście do czynienia z potrawami przygotowanymi przez gospodynię a nie np. kupnymi wędlinami.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
ODPOWIEDZ