Dzień dobry. Nie wiem czy dobrze trafiłam z tematem . Postaram napisać w miarę krótko i czytelnie. Od 20.03 tego roku mamy kotkę rasy maine coon.W hodowli była karmiona BARFem.Jeszcze przed przyjazdem Jolene poczytałam co to takiego i na czym to wszystko polega (od hodowcy dostałam namiary na Barfny Swiat). Po przyjeździe kotki okazało się ,ze stres ,długa podroż zrobiły swoje i Jolene wypiela się na mięso.Dlatego zaczęłam od podstaw . Podawałam gotowane mięso w mikro ilościach z mokra karma.Z czasem zwieszając porcje gotowanego mięsa i zarazem zmniejszając karmę. Później robiłam tak samo z surowym mięsem . Nawet szybko nam poszło bo po 3 tyg. Jolene zlizywała olej z dzikiego łososia z łyżeczki.Pech chciał,ze nasza Jolene zachorowała (wgłobienie jelita) .Po operacji była 1 tydz.na diecie i kolejne 2 tyg na lekkiej karmie. Dopiero po miesiącu za zgoda weterynarz mogłam zacząć znowu od podstaw z BARFem. Oj nie było już tak łatwo ,musiałam się nakombinować ze smaczkami i innymi sztuczkami żeby ta salera chciała ruszyć mięso

Także powoli, bez pospiechu ,bardzo małymi kroczkami szłyśmy do przodu . I znowu pech bo we wrześniu przyszła infekcja,która spowodowała,ze Jolene nie chciała jeść. Bo jak tu jeść skoro nosek zatkany i nic się nie czuje. Dodam ,ze w tamtym czasie miałam jeszcze kocurka i psa nadal .Niestety dzwoneczek (kocur 13 lat)przegrał walkę ,mimo wszelkich starań całej załogi weterynaryjnej. Okazało się ze system immunologiczny siadł
Szczerze się przyznam ,ze po tym wszystkim nie miałam głowy do BARFa .Bo jak tu myśleć o czym innym gdy traci się przyjaciela ,którego uratowało się w wieku 5 tyg

Dokładnie od dwóch tygodni zaczęłyśmy BARF od nowa tym razem z wielkimi oparami niż wcześniej i sztuczki nie pomagają. Wiem trochę winy jest z mojej strony ,ale zrozumcie mnie . W tamtej chwili nic mi się nie chciało prócz płakania .
Jak zachęcić jeszcze bardziej Jolene do mięsa gdy inne metody zawodzą ? Za wszelka pomoc dziękuję.