Wieprzowina
Tu są dane (po niemiecku, ale z translatorem dasz chyba radę?
), witaminy i minerały trzeba sobie rozwinąć niżej:
http://www.ernaehrung.de/lebensmittel/d ... tt-roh.php
Postaram się wrzucić te wartości do następnej aktualizacji Kalka.
http://www.ernaehrung.de/lebensmittel/d ... tt-roh.php
Postaram się wrzucić te wartości do następnej aktualizacji Kalka.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
A Polska nie jest wolna od wirusa, niestety.
Dane na ten temat w Załączniku III:
http://eur-lex.europa.eu/legal-content/ ... 32017D0888
Dane na ten temat w Załączniku III:
http://eur-lex.europa.eu/legal-content/ ... 32017D0888
Z tego załącznika wynika, że wolne w Polsce od Ajuszkiego są tylko "Następujące powiaty województwa podlaskiego: augustowski, białostocki, Białystok, bielski, hajnowski, moniecki, sejneński, siemiatycki, sokólski, suwalski, Suwałki". Czyli niewiele.
Moja lek. wet. jest zdania, że kotom surowej wieprzowiny nie powinno się podawać jeśli nie mamy zbadanego konkretnego kawałka mięsa pod tym kątem, bo nawet jak dzisiaj dany region jest wolny oficjalnie, to nie znaczy, że jutro się nie dowiemy, że tam jednak coś było.
Czasami daję kotom wieprzowinę do mieszanki, ale po pierwsze mięso mięśniowe a po drugie - gotowane aż się pieni woda (żeby mieć pewność, że jest 100st.C) co najmniej 20 minut - wkładam mięso w małych kawałkach do zimnej wody, zagotowuje i od tego momentu liczę 20 minut; później to sobie powoli stygnie a woda idzie do mieszanki. Ale to tylko czasami i jako max. 30% mięsa. Wtedy zakładam, że w tym mięsie tauryny już nie ma i daję jej odpowiednio więcej o ilość, która byłaby w mięsie.
Wprawdzie zgodnie z tym już po 10 minutach w 55 st. C wirus ginął, ale to była zawartość probówki a nie mięso - dlatego wyższa temperatura i dłuższy czas, żeby temperatura miała szansę zadziałać na każdy kawałek mięsa - stąd też krojenie na małe kawałki.
Moja lek. wet. jest zdania, że kotom surowej wieprzowiny nie powinno się podawać jeśli nie mamy zbadanego konkretnego kawałka mięsa pod tym kątem, bo nawet jak dzisiaj dany region jest wolny oficjalnie, to nie znaczy, że jutro się nie dowiemy, że tam jednak coś było.
Czasami daję kotom wieprzowinę do mieszanki, ale po pierwsze mięso mięśniowe a po drugie - gotowane aż się pieni woda (żeby mieć pewność, że jest 100st.C) co najmniej 20 minut - wkładam mięso w małych kawałkach do zimnej wody, zagotowuje i od tego momentu liczę 20 minut; później to sobie powoli stygnie a woda idzie do mieszanki. Ale to tylko czasami i jako max. 30% mięsa. Wtedy zakładam, że w tym mięsie tauryny już nie ma i daję jej odpowiednio więcej o ilość, która byłaby w mięsie.
Wprawdzie zgodnie z tym już po 10 minutach w 55 st. C wirus ginął, ale to była zawartość probówki a nie mięso - dlatego wyższa temperatura i dłuższy czas, żeby temperatura miała szansę zadziałać na każdy kawałek mięsa - stąd też krojenie na małe kawałki.
Bolek sam się poczęstował zakazaną wieprzowiną. Kroiłem biedronkową karkówkę na grilla, a psiak, gdy odszedłem po przyprawy, jakimś cudem wdrapał się na stół ogrodowy, chapnął największy kawał i uciekł z nim w krzaki. Przeżył jakoś :) Co nie zmienia faktu, że wieprzowina jest dla niego tematem tabu. Po co ryzykować...
http://pzl.krakow.pl/wystapienie-chorob ... MhgJbXllYA w temacie bezpieczeństwa w Polsce.
Instrukcja Obsługi Wyszukiwarki THE TRUTH IS OUT THERE
Artoo, to Ty chodzisz z kotem/kotami na polowanie na dziki, że się tak przestraszyłeś?
Te psy zapewne zgodnie z tradycją dostały jakieś części z upolowanego dzika (głównie myśliwi dają podroby). A tak w ogóle to od dawna wiadomo, ze Polska nie jest całkowicie wolna od wirusa, trzeba śledzić na oficjalnych stronach weterynaryjnych, gdzie wirus obecnie występuje.
Nasz kot jako egzotyk jest domowym kotem.
Nie chodzimy na dziki.
Nie znaczy to, że ryzyko zachorowań od świń dzikich czy hodowlanych nadal istnieje.
A my naszego kocika nie narazimy na ciężką chorobę i śmierć, gdyż ta choroba nie pozostawia alternatywy
Nie chodzimy na dziki.
Nie znaczy to, że ryzyko zachorowań od świń dzikich czy hodowlanych nadal istnieje.
A my naszego kocika nie narazimy na ciężką chorobę i śmierć, gdyż ta choroba nie pozostawia alternatywy
Homo Sapiens - brzmi dumnie, a myślenie nie boli
A ja mam taką nadzieję - jeśli w Głównym Inspektoracie Weterynarii podają, że choroba Aujeszky’ego w moim regionie nie występuje to mogę spać spokojnie
podrobów i tak nie podaję, ale taką surową karkóweczkę moje koty uwielbiają 
Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los.