Anilina, niestety nie wiem co dolega twojemu kiciusiowi i nie podejmę się zgadywać; prawdopodobnie to bardziej złożony problem.
Odniosę się jedynie szerzej do kwestii, którą poruszyłaś, a która jest istotna, nie tylko dla twojego kota, ale dla wszystkich:
Anilina pisze:Być może przez odstawienie mleka matki, nie zdążyła się u niego wykształcić prawidłowa flora bakteryjna? Stosujemy co prawda probiotyk (Bioprotect), ale zamierzam zmienić go na Fortiflorę, o której słyszałam dobre opinie. Przesyłka w drodze. Mam jeszcze cichą nadzieję, że lepszy probiotyk pomoże.
Przyjrzałam się dokładniej tym dwóm wymienionym przez ciebie preparatom. Kiedyś myślałam (całkowicie błędnie), że jak probiotyk jest dedykowany specjalnie dla kotów, to musi zawierać szczepy bakterii występujące u zdrowych osobników tego gatunku w naturze. Okazuje się, że w kocich probiotykach stosowane są bakterie bytujące naturalnie wyłącznie u zwierząt roślinożernych i wszystkożernych, w tym u człowieka. Nie inaczej jest w przypadku BioProtectu. Zastosowano w nim szczepy używane standardowo u człowieka oraz zwierząt hodowlanych. W FortiFlorze mamy bakterię występującą wprawdzie u kotów w naturze, jednak w bardzo niewielkiej ilości, jako część mikrobioty składającej się w przeważającej mierze z zupełnie innych szczepów.
W
BioProtect mamy: Lactobacillus acidophillus, Lactobacillus rhamnossus, Bifidobacterium longum i Enterococcus faecium (w łącznej liczbie 5 mld. JTK*) plus prebiotyki (FOS i MOS).
W
FortiFlorze mamy: Enterococcus faecium (100 tys. JTK*) plus witamina E, witamina C i tauryna.
*JTK – jednostki tworzące kolonię
Żadna bakteria z gatunków Lactobacillus oraz Bifidobacterium nie bytuje normalnie u kotów żyjących w naturze i/lub żywionych ich naturalnym pokarmem, natomiast Enterococcus faecium może być obecny czasem w kocich jelitach zdominowanych przez zupełnie inne gatunki z racji bardzo specyficznego sposobu żywienia (ścisla mięsożerność). Bakterie Lactobacillus, Bifidobacterium i Enterococcus wykorzystują jako źródło energii wyłącznie glukozę i inne cukry (w tym niestrawne) lub włókno rozpuszczalne, które to substraty w kocich jelitach nie mają normalnie prawa przebywać. Bakterie z gatunku Bifidobacterium i Enterococcus żywią się też cząsteczkami warstwy śluzowej błony jelitowej, degradując ją, jeśli zbytnio się rozmnożą i/lub występują u zwierzęcia, którego jelita nie są naturalnie/ewolucyjnie przystosowane do współżycia z tymi bakteriami. Wszystkie bakterie zawarte w wymienionych probiotykach, w warunkach niedoboru cukrowych substratów energetycznych (czyli w normalnych warunkach występujących u dzikiego bądź barfującego kota) przeprowadzają fermentację nie tylko do kwasu mlekowego lecz także do alkoholu etylowego. Ponadto L. acidophilus i E. faecium produkują zarówno histaminę jak i neurotoksyczny kwas D-mlekowy.
Badania prawidłowej flory jelitowej u kotów żyjących w naturalnych warunkach są niezwykle skąpe (i nikomu finansującemu badania nie zależy na tym, by to zmienić), więc środowiska naukowców związanych z weterynarią, farmacją oraz przemysłem karmowym przyjmują za wzorzec kociej mikrobioty bakterie występujące w jelitach kotów laboratoryjnych żywionych komercyjnymi karmami i suplementowanych "ludzkimi" prebiotykami. A koty żywione tak, jakby były kurami, rozwijają florę jelitową taką, jak kury.
Ogólna tendencja w dzisiejszej - nie zasługującej na to miano - nauce jest taka, że zakłada się, iż mikrobiom roślinożercy jest właściwy i prawidłowy dla wszystkich gatunków żyjących na Ziemi. Potwierdzeniem słuszności takiego stanowiska wydają się być "sukcesy" w leczeniu przynajmniej części kotów domowych probiotykami "ludzkimi" (które niekoniecznie są gatunkowo idealne nawet dla naszego gatunku). Dzieje się tak dlatego, że zmianom ulegają warunki w jelitach kota żywionego karmami komercyjnymi, bardziej przypominającymi pokarm wszystkożerców lub nawet roślinożerców z niewilkimi tylko "odskokami" w stronę mięsożerności. Najważniejszą kwestią, która wszystkim gdzieś umyka, bądź jest przemilczana, jest fakt, że to rodzaj pokarmu determinuje, jakie gatunki mikrobów zasiedlają jelita, mając tam dogodne dla siebie warunki.
Probiotyki "ludzkie" pomogą w jakimś stopniu kotu np. z biegunką, jeśli ten kot ma w jelitach dużo cukrów różnego rodzaju (glukoza z karm plus "ludzkie" prebiotyki) oraz włókna (błonnik w karmach). Wówczas wytworzy się u niego środowisko jelitowe takie jak np. u człowieka, co przy pomocy dużej ilości dostarczanych probiotyków stworzy jakąś czasową równowagę w treści pokarmowej, hamując biegunkę i dzięki temu także proces zapalny (tak mogą działać pałeczki Lactobacillus i Bifidobacterium). Jaki wpływ będzie miało tak diametralnie zmienione środowisko jelitowe na całego kota nie jest już jednak przedmiotem zmartwienia weterynarii. Zważywszy jednak na najnowsze odkrycia prawdziwej nauki dotyczące znaczenia mikrobioty dla całego organizmu, jej połączenia z mózgiem i wpływu na wszystkie procesy biochemiczne i nerwowe, ścisły mięsożerca z jelitami roślinożercy będzie miał marne szanse na długie życie w zdrowiu.
Enterococcus faecium to również bakteria kwasu mlekowego, stosowana powszechnie w weterynarii, zarówno u zwierząt hodowanych na mięso, jak i u zwierzat towarzyszących. Jest to bakteria dość "agresywna" i niewrażliwa na niesprzyjające warunki, jak temperatura i pH, stąd łatwo można nią zasiedlić jelita. Jej probiotyczne działanie polega głównie na tym, że wypycha ona ze środowiska jelitowego wszystkie inne bakterie, w tym chorobotwórcze, hamując ich rozwój. W ten sposób, jeśli biegunka jest spowodowana namnożeniem się jakichś patogennych szczepów w jelitach, Enterococcus faecium zwalcza je, zajmując ich miejsce, ale – jako skutek uboczny - także miejsce innych, niepatogennych i pożytecznych bakterii.
Ze względu na to, że szczepy "dzikie" Enterococcus faecium posiadają wszelkie cechy bakterii silnie chorobotwórczych, w tym antybiotykooporność, istnieją w świecie naukowym poważne wątpliwości i debata na temat bezpieczeństwa stosowania szczepów "udomowionych" tej bakterii w probiotykach, w związku z możliwością nabycia przez "probiotyczne" szczepy cech "dzikich".
O tym jak niebezpieczna jest to bakteria można wyczytać tutaj:
https://microbewiki.kenyon.edu/index.ph ... us_faecium
O wątpliwościach dotyczących bezpieczeństwa Enterococcus faecium w probiotykach przeczytacie w skrócie np. tu:
https://pentec-consulting.eu/enterococc ... sa-and-eu/
i szerzej:
http://www.scielo.br/scielo.php?script= ... 3000300014
Kwestie wątpliwego bezpieczeństwa tej bakterii są oczywiście niezależne od tego, co napisałam wcześniej o kociej mikrobiocie i środowisku jelitowym kotów. Biorąc pod uwagę obie te kwestie, uważam za ryzykowne podawanie choremu kotu żywionemu BARFem Entrococcus faecium. Oczywiście możliwe jest, że krótkoterminowo bakteria ta pomoże, zwalczając jelitowe patogeny, jednak nie można pozwolić by nadmiernie się rozmnożyła i wyparła wszystko inne. Stąd, jeśli w ogóle ją stosować, to ostrożnie, w ograniczonym tylko do likwidacji biegunki czasie oraz w odpowiedniej dawce.
Wracając do bardziej ogólnej kwestii kociej flory jelitowej, to dla zainteresowanych podam kilka źródeł dostępnych w internecie, gdzie można uzyskać choć trochę informacji.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26101591
(...) A completely randomised design was utilised to test the impacts of two dietary treatments on faecal microbial populations: (1) chicken-based extruded diet (EXT; n 3 cats) and (2) raw 1-3-d-old chicks (CHI; n 5 cats). (…)
Faeces of cats fed CHI had greater (P < 0•05) proportions of the following bacterial genera: unidentified Lachnospiraceae (15 v. 5 %), Peptococcus (9 v. 3 %) and Pseudobutyrivibrio (4 v. 1 %). Faeces of cats fed EXT had greater (P < 0•05) proportions of Faecalibacterium (1•0 v. 0•2 %) and Succinivibrio (1•2 v. < 0•1 %). Five genera, including Lactobacillus and Bifidobacterium, were present in a majority of samples (two to three out of three) from cats fed EXT, but were not detected in the samples (zero of five) for cats fed CHI. These shifts in faecal bacterial populations compared with feeding a whole-prey diet may impact the functional capacities of the microbiota and its interaction with the host.
W powyższym badaniu wykazano, że nawet krótkie (10 dni) żywienie kotów domowych surową dietą whole prey (1-3 dniowe kurczęta) całkowicie zmienia florę jelitową. Między innymi, u kotów żywionych whole prey całkowicie zanikły bakterie Lactobacillus i Bifidobacterium, w przeciwieństwie do kotów żywionych suchą karmą, u których te bakterie były bardzo liczne. W pełnej wersji sprawozdania z badania jest wiele ciekawych szczegółów.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5120286/
Post-weaning diet had a dramatic effect on community composition; 147 of the 195 bacterial species identified had significantly different mean relative abundances between kittens fed kibbled and canned diets. The kittens fed kibbled diets had relatively higher abundances of Lactobacillus (>100-fold), Bifidobacterium (>100-fold), and Collinsella (>9-fold) than kittens fed canned diets. There were relatively few differences in the predicted microbiome functions associated with the pre-weaning diet. Post-weaning diet affected the abundance of functional gene groups. Genes involved in vitamin biosynthesis, metabolism, and transport, were significantly enriched in the metagenomes of kittens fed the canned diet.
Tutaj porównano mikrobiotę jelitową kociąt odstawionych od mleka matki i żywionych suchą karmą (dużo węglowodanów, mało białka i tłuszczu, brak wody) oraz karmą z puszek (mało węglowodanów, dużo białka i tłuszczu, wysoka wulgotność). Liczebność bakterii z gatunków Lactobacillus i Bifidobacterium przewyższała u kotów karmionych suchą karmą ponad 100-krotnie liczebność tych gatunków u kotów karmionych mokrymi karmami. Ponieważ karmy puszkowane są zdecydowanie bliższe naturalnemu pokarmowi kotów zarówno pod względem składu makroskładników odżywczych jak i wilgotności, oczywiste jest, że nienaturalne dla kocich jelit pałeczki kwasu mlekowego nie będą licznie występowały u jedzących puszki kotów (ich niewielka obecność związana jest z tym, że w puszkach jednak znajdują się nienaturalne dla kotów źródła węglowodanów, dużo mniej niż w chrupkach, ale są, oraz z tym, że pokarm jest termicznie przetworzony).
Co więcej, genom bakterii kotów jedzących karmy puszkowe zawierał zdecydowanie więcej funkcyjnych cech związanych z produkcją witamin i metabolizmem niż genom bakterii kotów suchożernych. A zatem, bakterie kotów puszkowych mogły pełnić rzeczywistą pożyteczną rolę dla swojego gospodarza.
Tymczasem dla przemysłu karmowego robi się badania mające uzasadnić dodatek "ludzkich" prebiotyków do kocich karm:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20495116
W tym eksperymencie karmiono koty karmami z dodatkiem celulozy, pektyny i fruktooligosacharydów (FOS) i zaobserwowano, że te prebiotyki zwiększają liczebność m.in. bakterii z gatunków Lactobacillus i Bifidobacterium oraz zwiększają produkcję substancji związanych z fermentacją cukrów w stosunku do substancji będących pochodną protein.
Po przyjęciu założenia, że obecność pałeczek kwasu mlekowego oraz jelitowa fermentacja węglowodanów są u kotów zjawiskiem właściwym i pożądanym, konkluzją z badania jest stwierdzenie, że pektyna i fruktooligosacharydy są dla kotów prebiotykami przyczyniającymi się do zdrowia jelit.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19386015
W tym badaniu, na podstawie obserwacji, że zwiększenie ilości białka w kociej diecie powoduje spadek liczebności bakterii z gatunku Bifidobacterium "wykazano" konieczność suplementowania karm wysokobiałkowych prebiotykami typu "ludzkiego"!
Ciekawostką jest też fakt, że u kotów dziko żyjących, mikrobiom zawiera dużą ilość bakterii uznawanych przez naszych naukowców za powodujące raka jelita:
http://lsuscienceblog.squarespace.com/b ... d-cat-scat
“Both Clostridia and Bacteroides are indicative of a healthy gut,” Tabitha said. “Our results showed that differences in the animals' diets affected their gut microbiome composition. Bobcats, servals, cougars and tigers are hyper-carnivores. Their gut microbiomes contained more Bacteroides than foxes, which are omnivores. Besides Mike VI, all of the gut microbiomes we analyzed contained high amounts of Fusobacteria, raising questions about Fusobacteria's previous link to colon cancer.”
Jeśli jednak przyjrzeć się podstawom, na których zbudowano tezę o tym raku, to okaże się, że przewód dowodowy wyglądał mniej więcej tak: jedzenie mięsa powoduje raka (a to przecież aksjomat), więc bakterie występujące w jelitach mięsożerców powodują raka.
Na koniec odpowiedź na pytanie "jak wyleczyć stany zapalne jelit zwierząt żyjących w nienaturalnych warunkach oraz spowodować, że nie będą podatne na infekcje i choroby tzw. cywilizacyjne? ":
https://www.gutmicrobiotaforhealth.com/ ... e-healthy/
W powyższym badaniu przeszczepiono myszom laboratoryjnym całą mikrobiotę jelitową od dziko żyjących myszy tego samego gatunku. Myszy laboratoryjne z pozyskaną od swych dzikich braci florą jelitową wykazywały niezwykłą odporność na choroby, które dziesiątkowały myszy laboratoryjne bez przeszczepionej mikrobioty w tych samych warunkach:
laboratory mice that are transplanted with the gut microbiota of wild mice are less likely to die from a flu virus infection or develop colorectal cancer than laboratory mice with their own gut microbiota (…)
When researchers exposed offspring of the microbe-receiving laboratory mice to a high dose of influenza virus, about 92% of the laboratory mice with wild gut microbiomes survived, while only 17% of laboratory mice and mice in the control group survived.
Furthermore, when laboratory mice received the wild gut microbiota and were exposed to conditions that would normally cause colon cancer, they had fewer tumours and less severe cancer, whereas the other mice had a greater number of tumours and more severe disease. Reduced inflammation was the beneficial mechanism by which the wild gut microbiota led to less incidence of colon cancer.
Reasumując - zdrowie jelit u kotów mogą zapewnić jedynie bakterie probiotyczne występujące naturalnie u dziko żyjących i żywionych natualną dietą zwierząt (to dotyczy również wszystkich innych stworzeń, w tym człowieka).