Margot, wracam honor - wygląda na to, że to ja pierdoła jestem, bo z Twojego posta zrozumiałam, że piszesz o SWOICH kotach

Gdybyś wyników nie pomyliła, to bym pewnie wyczaiła, że o sierżanta Tośka chodzi

chociaż mocno zastanawiałam się, skąd żeś tego bobtaila wytrzasnęła, bo piszesz, że koty masz od kilku lat (z tego co wywnioskowałam to co najmniej 5) a pierwszy miot bobtaili kurylskich w Polsce był jesienią 2013 r. (Tosiek jest z innej hodowli, z drugiego miotu w Polsce).
Jeżeli chodzi o nieprzebadanie Skippera w Idexx to powiem szczerze, że w tym przypadku okazałam się ewidentną d...ą wołową, bo jakoś nie dogadałam się z dr Neską gdzie mają być robione badania i została pobrana większa ilość krwi do dwóch labów; ostatecznie do Idexx i ALAB poszła krew Rico z uwagi na wysoką kreatyninę w ubiegłym roku (2,35 mg/dl w maju i 1,94 mg/dl w lipcu). Idexx w najszerszym profilu nie ma tych wszystkich badań co ALAB (w ALAB-ie dorabiałam dodatkowo amylazę, lipazę i żelazo) i nie można zlecić wykonania samego SDMA, bo oni to robią jako dodatek do profilu badawczego (w sumie trudno się dziwić, bo gdybym miała taką możliwość to zrobiłabym u nich tylko SDMA a resztę badań w ALAB a tak musiałam zapłacić za cały profil). Ja wolę robić kotom badania w ALAB z uwagi na to, że tradycyjne jednostki (podobnie jak i u Ciebie) bardziej przemawiają do mojej wyobraźni
FPLI Rico w Idexx nie zlecałam z uwagi na to, że maksymalny poziom lipazy jaki kiedykolwiek miał to 12 U/l (ostatnio 9 U/l; norma jest < 250 U/l).
Rico miał dodatkowo robione echo serca z uwagi na planowaną narkozę przy czyszczeniu zębów i stwierdzony przez dr Neskę szmer sercowy (ale to już u dr Niziołka w Vetcardii). Wynik badania - osłuchowo tachykardia, natomiast jak wykazało badanie wszystko jest OK - brak wad wrodzonych i chorób nabytych

Rico niestety odwagą nie grzeszy (pomijam tutaj kwestie związane z perspektywą otrzymania pożywienia, bo do miski jest pierwszy i nawet palące się na nim futro, o czym kiedyś pisałam na forum, nie jest w stanie odciągnąć go od spożywania posiłku) i u weta jest strasznie nerwowy - krew można mu pobrać bez problemu, przy USG i echo też się nie burzył, natomiast robi się sztywny, trzęsie się jak galareta i nie trzeba go dotykać, żeby to wyczuć - to widać.
A tak poza tym - kto na SGGW robi USG nerek ?
Maduro - tak na marginesie - robiłeś Cześkowi echo serca ? Nie przeglądałam Twoich poprzednich postów, bo być może o tym pisałeś, ale bengale bardzo często mają kardiomiopatię przerostową i generalnie koty hodowlane powinny mieć robione badania pod tym kątem (zdaje się, że nawet badania genetyczne są robione); przerabiałam ten temat 4 lata temu, bo w pierwszej wersji mojego kocińca miała być parka bengali ale ostatecznie za radą mojego TŻ wzięłam Skippera (fold szkocki), który wyglądał jak ostatnia ofiara

A trzeba przyznać, że bengale są śliczne (szczególnie te z rozetami) i w zeszłym roku nawet zastanawiałam się, czy mimo wszystko czwartej sztuki w postaci kota bengalskiego sobie nie zafundować. Ale zwyciężył zdrowy rozsądek, bo czwarty kot chyba by mnie z torbami puścił
