Problemy kuwetowe kotów
Doczytałam na stronie jednej hodowli (hodowca to behawiorysta), że jeśli ktoś np. wrzuci kota z krzykiem do kuwety, bo nasikał gdzieś obok, to może dostać uraz na lata - oby to nie był ten przypadek; uszka drapie - posmarowałam olejem z łososia (jest bezpieczny, a natłuszcza) - chyba mniej swędzą (bo przesuszona skóra mocno swędzi, a mała raczej na nadmiar tłuszczu w diecie nie cierpiała) - może to wystarczy, żeby tylko natłuszczać do wygojenia; drożdże w BARFie działają jak beta glukan (tylko wzbogacony witaminami z grupy B), a jak dojdzie KalmAid, to stres też powinien opaść trochę... trzymajcie kciuki, bo są bardzo potrzebne!
Odstraszacz był na drzwiach i to głównie z drugiej strony - bo tu inne koty lubią pod drzwi podchodzić, a to jej niepotrzebne. Wzmacniać pozytywnie to trzeba mieć co. Póki co ją po prostu głaskamy jak chce i dużo się bawimy. I mówimy do niej sporo.
Odstraszacz był na drzwiach i to głównie z drugiej strony - bo tu inne koty lubią pod drzwi podchodzić, a to jej niepotrzebne. Wzmacniać pozytywnie to trzeba mieć co. Póki co ją po prostu głaskamy jak chce i dużo się bawimy. I mówimy do niej sporo.
Wykładzina zachodzi 10 cm w górę z każdej strony
zwykle wolą bentonit, ale ona go próbowała zjadać jak ją łapkami choć przednimi na tackę z nim wstawiałam. Liczę, że trociny bardziej jej będą przypominać panele, a do tego ten TRENEX będzie lepiej chyba w nie wchodził... poza tym bentonitu mam sporo do testów, ale jedynie z trocinami jeszcze nie próbowałam.
Na gazety na wąskim pasie od ściany (tam, gdzie ma głowę jak siada) nasypałam teraz trochę rumianku i pokropiłam walerianą - to jest w wielu ziołowych uspokajaczach dla kotów, więc może jej też pomoże się zrelaksować.
--- EDIT ---
Musiałam pilnie do weta, bo się masakrycznie rozdrapała na uszach i jedną powiekę, a do tego potrząsała łebkiem jakby chciała coś z ucha wytrzepać. Samego świerzbowca nie znaleziono (co niestety nie znaczy, że go nie ma), ale wydzielina brzydka i strup głęboko w uchu - dostała Oridermyl na 14 dni i advocate na kark zamiast tabletek na odrobaczanie. Za 10 dni mam telefonicznie zdać raport i będziemy decydować, co dalej. Wet była zaskoczona, że Malutka w tak krótkim czasie to tak mocno rozdrapała. Jak będzie dzisiaj dalej tak drapać, to dostanie kołnierz (alternatywą jest steryd, ale ona ma i tak już obniżoną odporność stresami, więc chcielibyśmy tego uniknąć), ale póki co drapie mniej. Grzyb to raczej nie jest wg wet - ale jak nie będzie poprawy, to poślemy próbki do labu na hodowlę. Wet stwierdziła, że Malutka już znacznie lepiej wygląda (futro domyła, to się puchate zrobiło i przybrała już co nieco - zamiast 2500g jest 2580-2590 [skakała po tej wadze, więc ciężko ustalić dokładnie]; wet pytała, czy ona je TYLKO BARF - no tylko :D ).
Co do siku - łapy na gazecie, sik zaraz obok... ona się stara, tylko jej na razie jeszcze troszkę nie wychodzi. Do kuwety wsadza nos i chwilę się nad nią zastanawia (kuweta stoi pusta w łazience). Ciekawe czy szybciej przyjdzie KalmAid i TRENEX, czy Malutka sama załapie (wolałabym wariant 2 - zamówione rzeczy przydadzą się najwyżej komuś innemu).
Na gazety na wąskim pasie od ściany (tam, gdzie ma głowę jak siada) nasypałam teraz trochę rumianku i pokropiłam walerianą - to jest w wielu ziołowych uspokajaczach dla kotów, więc może jej też pomoże się zrelaksować.
--- EDIT ---
Musiałam pilnie do weta, bo się masakrycznie rozdrapała na uszach i jedną powiekę, a do tego potrząsała łebkiem jakby chciała coś z ucha wytrzepać. Samego świerzbowca nie znaleziono (co niestety nie znaczy, że go nie ma), ale wydzielina brzydka i strup głęboko w uchu - dostała Oridermyl na 14 dni i advocate na kark zamiast tabletek na odrobaczanie. Za 10 dni mam telefonicznie zdać raport i będziemy decydować, co dalej. Wet była zaskoczona, że Malutka w tak krótkim czasie to tak mocno rozdrapała. Jak będzie dzisiaj dalej tak drapać, to dostanie kołnierz (alternatywą jest steryd, ale ona ma i tak już obniżoną odporność stresami, więc chcielibyśmy tego uniknąć), ale póki co drapie mniej. Grzyb to raczej nie jest wg wet - ale jak nie będzie poprawy, to poślemy próbki do labu na hodowlę. Wet stwierdziła, że Malutka już znacznie lepiej wygląda (futro domyła, to się puchate zrobiło i przybrała już co nieco - zamiast 2500g jest 2580-2590 [skakała po tej wadze, więc ciężko ustalić dokładnie]; wet pytała, czy ona je TYLKO BARF - no tylko :D ).
Co do siku - łapy na gazecie, sik zaraz obok... ona się stara, tylko jej na razie jeszcze troszkę nie wychodzi. Do kuwety wsadza nos i chwilę się nad nią zastanawia (kuweta stoi pusta w łazience). Ciekawe czy szybciej przyjdzie KalmAid i TRENEX, czy Malutka sama załapie (wolałabym wariant 2 - zamówione rzeczy przydadzą się najwyżej komuś innemu).
Na chwilę obecną (bez jakichkolwiek wspomagaczy) mamy sik cały na gazecie (albo przypadek, albo w końcu jest spokojniejsza przy sikaniu i trafia). Kopie strasznie długo po tej wykładzinie i bardzo długo później zakopuje w nią - bardzo często tak robią koty o najniższej hierarchii, a to całkiem u niej możliwe, bo ona ogólnie jest taka "przepraszam, że żyję".
Starłam sik ręcznikiem papierowym na jej oczach, poszła za mną do łazienki - dałam jej ten ręcznik powąchać i zakopałam w kuwecie (na połowie powierzchni dałam 2cm żwirku bentonitowego bez zapachu) i włożyłam tam też z boku gazetę. Efekt: trzy łapy w kuwecie, jedno grzebnięcie łapką w żwirku i wyjście (cały dzień co jakiś czas zerkała do tej kuwety bliska, ale nie wstawiła nawet jednej łapy).
Pogłaskałam ją i trochę pobawiłam, żeby dobrze kojarzyła wejście do kuwety.
Uszka i głowę drapie znacznie mniej - czyli jednak jej lepiej po lekach.
Zobaczymy, co przyniesie jutro... bo to nie jest kwestia żwirku a lęków siedzących w jej głowie.
Nadal apetyt za dwóch - rzuca się na jedzenie i zjada w takim tempie, jak piranie gdy wyczują zapach krwi. A dostaje na wagę docelową (co widać po zmianie jej masy na plus).
Starłam sik ręcznikiem papierowym na jej oczach, poszła za mną do łazienki - dałam jej ten ręcznik powąchać i zakopałam w kuwecie (na połowie powierzchni dałam 2cm żwirku bentonitowego bez zapachu) i włożyłam tam też z boku gazetę. Efekt: trzy łapy w kuwecie, jedno grzebnięcie łapką w żwirku i wyjście (cały dzień co jakiś czas zerkała do tej kuwety bliska, ale nie wstawiła nawet jednej łapy).
Pogłaskałam ją i trochę pobawiłam, żeby dobrze kojarzyła wejście do kuwety.
Uszka i głowę drapie znacznie mniej - czyli jednak jej lepiej po lekach.
Zobaczymy, co przyniesie jutro... bo to nie jest kwestia żwirku a lęków siedzących w jej głowie.
Nadal apetyt za dwóch - rzuca się na jedzenie i zjada w takim tempie, jak piranie gdy wyczują zapach krwi. A dostaje na wagę docelową (co widać po zmianie jej masy na plus).
- scarletmara
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
Witajcie; również mam problem kuwetowy, aczkolwiek jeszcze nie tak drastyczny jak te, o których tutaj czytałam. Moja kicia załatwia się do kuwety, ale zanim to zrobi to kilka razy wchodzi i wychodzi, szuka miejsca, grzebie, staje na dwóch łapkach oparta o kant kuwety i znowu wychodzi. Potrafi tak prze 5 min i w koncu wychodzi nie robiąc. Od jakiegoś czasu zanim wejdzie do kuwety, to wchodzi do doniczki i tam grzebie i rozwala ziemie. Jak ją na tym przyłapie, to wystarczy ze spojrzę a ona już wskakuje do kuwety (doskonale wie, ze do doniczki nie wolno). Jak była malutka to wlaśnie do tej doniczki robiła i oduczylam ją fiolką z octem. Przez kilka miesięcy był spokój a teraz znowu doniczka ją interesuje. I tutaj nasuwa się pytanie, czy ona mi coś chce powiedzieć, ze ją coś boli(ale na razie nigdzie nigdy mi nie nasiusiała) czy jednak piasek w doniczce jest bardziej interesujący niz żwirek? Dodam, ze żwirek od początku jest taki sam. Czy mam już lecieć do weta?
i drugie pytanie? jak często zmieniacie cały żwirek? ja używam silikonowego i wsypuję cały worek 11 L - producent pisze o 2 miesiącach przy jednym kocie. Ja mam dwa kociaki i juz po 2 tygodniach dają znać, ze trzeba wymienić. Strasznie drogo to wychodzi, a jak próbowałam z innymi zwirkami, to nie wchodziły do kuwety i długo wstrzymywały.
i drugie pytanie? jak często zmieniacie cały żwirek? ja używam silikonowego i wsypuję cały worek 11 L - producent pisze o 2 miesiącach przy jednym kocie. Ja mam dwa kociaki i juz po 2 tygodniach dają znać, ze trzeba wymienić. Strasznie drogo to wychodzi, a jak próbowałam z innymi zwirkami, to nie wchodziły do kuwety i długo wstrzymywały.
- scarletmara
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
Arora a jakich innych żwirków próbowałaś i ile masz kuwet w domu ? Przy dwóch kotach powinnaś mieć przynajmniej dwie kuwetki. Może zaszła jakaś nieprzyjemna sytuacja między kotkami, pokłóciły się o kuwetę albo jedna ja sobie "oznaczyła" jako swoją i dlatego druga nie bardzo chce tam wchodzić ? Albo po prostu nie chce siusiać tam gdzie już nasiusiał drugi kot, chce mieć swoją prywatną kuwetkę.
Ad. częstotliwości wymiany żwirku to z własnego doświadczenia mogę tylko powiedzieć, żę to co piszą producenci na opakowaniach to jakieś pobożne życzenia są, które maja chyba zachęcić klientów, ze to niby tak wszystko ładnie pięknie, bezproblemowo i na długo wystarczy. Zawsze wymieniałam żwirek o wieeele częściej niż producent zalecał. Jak miałam silikonowy przez chwilę to właściwie musiałam wymieniać go po każdym siusianiu bo nie wchłaniał wszystkiego całkowicie i w kuwecie było zwyczajnie mokro. Używając np. Cats Besta wymieniam całość i myję kuwety co kilka dni. Żeby nie zbankrutować przy takiej częstotliwości wsypuje o wiele mniej żwirku niż zaleca producent - tylko tyle żeby koty dały radę zakopać co zrobią. U mnie to jedyny system, który się sprawdza. Dwa tygodnie nie umyć kuwety to dla moich czyściochów niewyobrażalne by było.
U Ciebie nie wykluczałabym też jakichś problemów z oddawaniem moczu. Obserwowałaś jak często kicia siusia i czy to normalny sik czy tylko kropelkuje albo siusia po troszeczku a częściej niż zwykle ? No i czy za każdym razem po tych próbach jednak idzie do kuwety się wysiusiać czy nie zawsze ?
Ad. częstotliwości wymiany żwirku to z własnego doświadczenia mogę tylko powiedzieć, żę to co piszą producenci na opakowaniach to jakieś pobożne życzenia są, które maja chyba zachęcić klientów, ze to niby tak wszystko ładnie pięknie, bezproblemowo i na długo wystarczy. Zawsze wymieniałam żwirek o wieeele częściej niż producent zalecał. Jak miałam silikonowy przez chwilę to właściwie musiałam wymieniać go po każdym siusianiu bo nie wchłaniał wszystkiego całkowicie i w kuwecie było zwyczajnie mokro. Używając np. Cats Besta wymieniam całość i myję kuwety co kilka dni. Żeby nie zbankrutować przy takiej częstotliwości wsypuje o wiele mniej żwirku niż zaleca producent - tylko tyle żeby koty dały radę zakopać co zrobią. U mnie to jedyny system, który się sprawdza. Dwa tygodnie nie umyć kuwety to dla moich czyściochów niewyobrażalne by było.
U Ciebie nie wykluczałabym też jakichś problemów z oddawaniem moczu. Obserwowałaś jak często kicia siusia i czy to normalny sik czy tylko kropelkuje albo siusia po troszeczku a częściej niż zwykle ? No i czy za każdym razem po tych próbach jednak idzie do kuwety się wysiusiać czy nie zawsze ?
ze żwirkiem od początku miałam problem, przeczytałam mnóstwo informacji w necie i kazdy z użytkowników miał swoje zdanie - kazdy jest z czegoś innego zadowolony lub nie, a ja nie bardzo miałam się do kogo zwrócić po pomoc, tak wiec zdecydowałam się na silikonowy benka. Rzeczywiście wydawało mi się, ze jest ostry i chrzęsci mocno, ale kociaki go zaakceptowały i wchodziły bez problemu (Mona dopiero po dwóch tygodniach, bo tyle zajęła jej aklimatyzacja - siedziała pod tapczanem i strasznie się bała). Potem kupiłam silikonowy, ale taki bardzo drobny, niestety był w całym mieszkaniu, bo przyklejał się do futerek i chrzęścił mi pod nogami, potem próbowałam dwóch innych kupiony w Maxizoo, ale z kolei te nie bardzo pasowały kociakom (zbrylające się) i tym sposobem wróciłam do silikonowego (nawet robiłam notatki, który jak się sprawdza i na ile starcza). Wiem, ze 2 tygodnie to długo z jednym zwirkiem, ale jak wsypuje całą 11 l pakę, to kosztuje mnie to 30 zł!!!! Próbowałam wsypywać pól worka, ale wtedy było za lekko w kuwecie i raz sie cała przewróciła w środku nocy (myślałam ze zawału dostanę, bo nie wiedziałam co się dzieje) - moje kicie wchodzą do kuwety róznymi stronami i różnymi wyskakują, czesto chodzą po rancie ...
Napiszcie proszę, jakich dokładnie Wy używacie - przeprowadzę jeszcze jedne testy...
Co do kuwety, to mamy 1 bardzo dużą, ale może rzeczywiście posłucham rad i dokupię drugą, tylko nie wiem gdzie ją wstawię
Napiszcie proszę, jakich dokładnie Wy używacie - przeprowadzę jeszcze jedne testy...
Co do kuwety, to mamy 1 bardzo dużą, ale może rzeczywiście posłucham rad i dokupię drugą, tylko nie wiem gdzie ją wstawię
ja mam kuwetę krytą 1 szt. na 3 koty + "w razie w" tą blaszkę na ciasto
używam bentonitowego Golden Grey Master lub Tigerino Canada
zmieniam żwirek "co worek", z tym, że wsypuję do czystej kuwety pół worka i potem dosypuję sukcesywnie
sama nie wiem co ile myję kuwetę, sądzę, że co 2-3 tygodnie, ale może dłużej... tak jak piszę, staram się co worek, chociaż z braku czasu (chęci) bywa, że "worek + jedna dosypka z nowego"
moje koty są wyrozumiałe
żwirek jest wszędzie, pomaga tylko odkurzanie Tigerino chyba trochę mniej się nosi, ale wolę zapach Glodena
używam żwirków o zapachu pudru, wg mnie ładnej pachnie Golden, ale zapach nosi się na kocie (po wyjściu z kuwety czuć kota)
używam bentonitowego Golden Grey Master lub Tigerino Canada
zmieniam żwirek "co worek", z tym, że wsypuję do czystej kuwety pół worka i potem dosypuję sukcesywnie
sama nie wiem co ile myję kuwetę, sądzę, że co 2-3 tygodnie, ale może dłużej... tak jak piszę, staram się co worek, chociaż z braku czasu (chęci) bywa, że "worek + jedna dosypka z nowego"
moje koty są wyrozumiałe
żwirek jest wszędzie, pomaga tylko odkurzanie Tigerino chyba trochę mniej się nosi, ale wolę zapach Glodena
używam żwirków o zapachu pudru, wg mnie ładnej pachnie Golden, ale zapach nosi się na kocie (po wyjściu z kuwety czuć kota)
- scarletmara
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
Co do kuwety i jej przewracania wraz z zawartością. Ja mam taką podobną do tej:
kuweta kryta
tylko ja jej używam bez przykrycia. Kuweta ma solidne gumowe nóżki na spodzie, więc się nie daje tak łatwo przesuwać ani przewracać i wysoki rant do tego nierówny bo taki wygięty w eskę w pionie i z cienkim brzegiem bez tej szerokiej nakładki jak w kuwetach otwartych, po której koty lubią chodzić, wiec chodzenie po rancie jest niespecjalnie wykonalne :)
Tylko mojego modelu z tego co widzę na nacie już nie sprzedają a szkoda bo one tanie były bardzo. Na Allegro za 30zł kupowałam.
kuweta kryta
tylko ja jej używam bez przykrycia. Kuweta ma solidne gumowe nóżki na spodzie, więc się nie daje tak łatwo przesuwać ani przewracać i wysoki rant do tego nierówny bo taki wygięty w eskę w pionie i z cienkim brzegiem bez tej szerokiej nakładki jak w kuwetach otwartych, po której koty lubią chodzić, wiec chodzenie po rancie jest niespecjalnie wykonalne :)
Tylko mojego modelu z tego co widzę na nacie już nie sprzedają a szkoda bo one tanie były bardzo. Na Allegro za 30zł kupowałam.
jak kot grzebie w doniczce, to ja jednak polecam bentonitowy
drewniany zbrylający u nas w domu nie podoba się nikomu, ani kotom, ani ludziom, a do kibla i tak go nie wrzucam, sprzątam 2 razy dzienni i chyba musiałabym spuszczać w kibelku na 3 razy, żeby drewnem nie zatkać...
bentonit rzeczywiście się przykleja do dna, ale wystarczy porządna łopatka i można z łatwością zeskrobać,
siuśki potrzebują chwili na scementowanie, to prawda, ale jak pisałam sprzątam 2 razy dziennie...
w każdym razie dyskusja jest w stylu "wyższość jednych świąt nad drugimi"
a rada ciągle taka sama: kolejna kuweta i żwirek inny niż sylikon
drewniany zbrylający u nas w domu nie podoba się nikomu, ani kotom, ani ludziom, a do kibla i tak go nie wrzucam, sprzątam 2 razy dzienni i chyba musiałabym spuszczać w kibelku na 3 razy, żeby drewnem nie zatkać...
bentonit rzeczywiście się przykleja do dna, ale wystarczy porządna łopatka i można z łatwością zeskrobać,
siuśki potrzebują chwili na scementowanie, to prawda, ale jak pisałam sprzątam 2 razy dziennie...
w każdym razie dyskusja jest w stylu "wyższość jednych świąt nad drugimi"
a rada ciągle taka sama: kolejna kuweta i żwirek inny niż sylikon
qurcze, a jak sprawdzić czy siusia po parę kropelek? siedzi dosyć długo, ale nie wiem, bo nie widzę ile robi - wszystko wsiaka w zwirek i zlatuje na dół - pod tym względem są lepsze te żwirki zbrylające się, bo rzeczywiście widać ile jest zrobione - czy duzo czy mało. A co do łapania moczu, to tez nie wiem jak podstawić tam pojemniczek - jak ona siedzi, to całą pupę ma w zwirku....i nawet moja ręka nie wejdzie pod pupę a co dopiero chochelka (ktoś tak napisał)
no i własnie o tym pisałam - ile osób, tyle różnych zdań (jak w każdym temacie), ale rzeczywiście najlepsza rada to taka, zeby dokupić jeszcze jedną kuwetę i wsypac tam inny zwirek i obserwowac - wtedy będę wiedziała jak kicie reagują na silikon i czy wolą inny; silikon ma tez swoje zalety, ale moze rzeczywiście tylko dla ludzi a biedne kotki szukają przyjemniejszego miejsca np mięciutki piasek w doniczce?
no i własnie o tym pisałam - ile osób, tyle różnych zdań (jak w każdym temacie), ale rzeczywiście najlepsza rada to taka, zeby dokupić jeszcze jedną kuwetę i wsypac tam inny zwirek i obserwowac - wtedy będę wiedziała jak kicie reagują na silikon i czy wolą inny; silikon ma tez swoje zalety, ale moze rzeczywiście tylko dla ludzi a biedne kotki szukają przyjemniejszego miejsca np mięciutki piasek w doniczce?
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Arora, łącznie zmieniany 1 raz.
- scarletmara
- Posty: 1420
- Rejestracja: 2012-11-06, 15:07
- Lokalizacja: LUBLIN
jak w silikonowym żwirku nie da rady tego sprawdzić to przez jeden dzień spróbuj albo sama pusta kuwetę zostawić albo z ziemią/piaskiem zamiast żwirku po to żeby zaobserwować jakie to są ilości. Jakby ci się udało z pustą kuwetą to by było najlepiej bo z takiej pustej mogłabyś ostatecznie mocz do badania pobrać. Może nie byłoby to jałowe pobranie ale lepsze takie niż żadne.Arora pisze:qurcze, a jak sprawdzić czy siusia po parę kropelek?