RASA: Beagle
WIEK: 10 tygodni
WAGA: 3.5kg
Już od czterech dni Hamlecik jest na nowej diecie. Zaczęliśmy od podawania mu żołądków z ASPOLU. Powiem szczerze, że po rozpakowaniu paczki i odrąbaniu kawałka byłam pewna, że psiór tego w życiu nie zje, bo zapach jest zabójczy.... Podałam mu pierwszą porcję, Hamlecik podszedł powąchał... wziął pierwszy kawałek i wyrzucił z miski, zaczął tańczyć koło niego i merdać wściekle ogonem, myślę sobie oho to będzie na tyle jeżeli chodzi o jedzenie
Dzisiaj mija czwarty dzień jedzenia żołądków i już mogę powiedzieć, że nastąpiło kilka zmian.
Problemy Hamleta ze wzdęciami i gazami ZNIKNĘŁY całkowicie
Kupka jest duuuużo mniejsza i ma kolor ciemnobrązowy, nie przypomina już papki o odcieniu masła orzechowego i dodatkowo nie śmierdzi na kilometr
Sierść Hamleta nabrała blasku i zrobiła się jakby tłusta... przypuszczam, że to zasługa oleju z łososia
Coś co mnie zdziwiło to dużo jaśniejszy i rzadszy mocz... Hamlet załatwia się na matki higieniczne i nieraz zastanawiam się, czy to jego siuśki, czy ktoś wylał wodę na matkę?
Widać, że Hamletowi żołądki smakują, bo co jakiś czas podchodzi do miski i sprawdza, czy czasem ktoś czegoś tam nie wrzucił
Aha.... i jeszcze zniknął zabójczy zapach z pyszczóra! W porównaniu z tym smrodkiem, którym zabijał wszystkich dookoła, teraz mogę powiedzieć, że Hamlet oddycha neutralną świeżością
Dzisiaj będę próbowała już podać mu kurczaczka i przypuszczam, że reakcja będzie podobna.