Snedronningen pisze:Skipper, Jeżeli Tosiek trafi na psa, który chce go rozszarpać, to pies to zrobi bez względu na to jakie rany sam odniesie.
A co do zachowania kotów u weta. Jak z Beheotem chodziłam na kroplówki to kilka razy przed nami była kotka, do której wetka ubierała grube rękawice a kotce zakładany był kaganiec. Co wcale nie przeszkodziło w tym aby wetka była cała we własnej krwi po skończonej wizycie.
Jeżeli masz na myśli psy szkolone do walk (obecnie nielegalnych) to nie kwestionuję, że mógłby rady nie dać. Mam nadzieję, że nie gustujesz w tego typu rozrywkach. Sądzę, że z psem mającym normalnych właścicieli, jak również wałęsającym się spokojnie dałby sobie radę
Zaś co do wetki to widocznie właściciel kotu pazurów nie obciął przed wizytą. Tosiu pazurki miał obcięte i pomimo tego, że łapał tymi pazurami wszystko, co się dało (rękawic nie miałam) to krew na rękach miałam tylko i wyłącznie z tego powodu, że szarpał łapą i wysunęła się wetce probówka spod igły wbitej w kocią żyłę.
zenia pisze:znam kilka przypadków u znajomych ,gdzie psy rozszarpały koty

Dziwi mnie brak reakcji znajomych na rozszarpywanie kotów przez psy. Jak również brak jakichkolwiek zabezpieczeń w sytuacji, gdy właściciele wiedzą, że psy nie tolerują kotów.
Poza tym kot a kot to też różnica.
Ja nigdy nie zapomnę reakcji 3-miesięcznego Tośka (i żałuję, że nie udało mi się tego nagrać) na okrążających go Skippera i Rico po przywiezieniu do domu - schował tylko tyłek i zaczął tak ryczeć, że po prostu oniemiałam. To zdecydowanie nie były kocie odgłosy, które można pooglądać na filmikach w rodzaju "zły kot" na youtube - lew ? niedźwiedź ? nie wiem.... Autentycznie zaczęłam się zastanawiać, co ja do domu przywiozłam.
Ale cóż, Tosiek jest potomkiem w czystej linii dzikich kotów z Wysp Kurylskich

A jak piszą (nie wiem, na ile to prawda), tam bobtaili boją się nawet niedźwiedzie...
Mam porównanie z dwoma kotami hodowlanymi - to jest zupełnie inny charakter i zupełnie inne reakcje na widok surowego mięsa i wszystkiego, co się rusza. Super opanowana taktyka polowania - wszystko robione z głową i logiką, której inteligentny człowiek by się nie powstydził. Nie wspomnę o sprawności fizycznej - kot potrafi ganiać NON STOP min 15 minut (pańcia nie testowała więcej bo się zmęczyła) np. za łodygą (z kitką na końcu) trawy pampasowej. Przy czym w trakcie zabawy praktycznie ćwiczone były tylko skoki na drapak (1,6 m wysokości) i wchodzenie po ścianie pod sufit (ściana wyłożona chropowatymi płytkami kamienia).